Artyści, piosenkarze

Życiorys Robert Gawliński biografia

  • Data urodzenia: 1963-08-31
  • Miejsce urodzenia: Warszawa
  • Kraj: Polska
  • Miasto: Warszawa
  • Gatunek: Rock
  • Rola: Wokalista
Ocena:

Robert Gawliński prowadzi życie, które nie szczędzi mu egzaminów i co jakiś czas kusi go słodkim smakiem sukcesu. Mimo że różnie to bywało z jego powodzeniem u fanów, branża zawsze widziała w nim jednego z najbardziej utalentowanych przedstawicieli rocka w Polsce, czego symbolem stały się 55. urodziny Iggy'ego Popa, na których Robert Gawliński był ponoć jedynym gościem z Polski.


Urodził się 31 sierpnia 1963 roku w Warszawie i dzieciństwo spędził w mało komfortowych warunkach. Jego rodzice rozeszli się, kiedy Robert miał 7 lat, a i stołeczny Grochów nie należał do najszczęśliwszych lokalizacji dla dojrzewania młodego chłopca. Autorytetem był dla niego wówczas dziadek, który, jak artysta mówi na swojej stronie: "był wynalazcą, między innymi opracował maszynę do robienia haczyków na ryby, do której patent odkupiła japońska firma". Przygodę z muzyką Robert zaczął bardzo wcześnie i już jako trzylatek próbował śpiewać, uwaga (!) - operowe pieśni Jaremy Stępowskiego. Gust, jak widać, od początku miał wyrafinowany, nic więc dziwnego, że w ucho wpadły mu kompozycje Czesława Niemena, grupy No To Co czy Louisa Armstronga. Początkujący wokalista zauroczył wszystkich podczas szkolnej akademii swoim wykonaniem piosenki "Dom, który znam" Zdzisławy Sośnickiej, a jego występ na przeglądzie dla młodych talentów zdobył mu pierwszego tekściarza - Wandę Chotomską. Poetka pomogła mu opracować repertuar, z którym chłopiec jeździł później po świetlicach i domach kultury, jego życie nie było jednak sielanką. Rozbita rodzina i niespokojna dzielnica wyraźnie odbiły się na zachowaniu Roberta, który zaczął wdawać się w rozróby i dwa razy zmuszony został do zmiany podstawówki. Wprawdzie zastanawiał się później nad studiami fizycznymi (wygrał w tej dziedzinie nawet szkolną olimpiadę), edukację zakończył jednak na maturze. 

Jego pierwszym zespołem był Gniew, w którym grać zaczął jeszcze w ósmej klasie powszechniaka. Punkrockowy projekt działał jedynie 3 lata, a Gawliński po opuszczeniu go związał się z równie efemerycznymi Nieustraszonymi Pogromcami Wampirów. Grupa nie zachwyciła jury eliminacji do legendarnego festiwalu w Jarocinie, wprost przeciwnie do następnego projektu Roberta - Madame -, o którego występie oceniający go Zbigniew Hołdys powiedział: "No kurwa, chłopaki, co ja wam będę pierdolił! Zajebiście gracie!". Z Jarocina Madame wróciło z wyróżnieniem, opinią największego objawienia polskiej sceny rockowej i porównaniami do U2 i Opposition. Ich utwory wprawdzie zawojowały listę radiowej Trójki, wielkim nadziejom nie dane było jednak się spełnić i Madame, wkrótce po nagraniu płyty live "Madame Koncert" (która została wydana w bardzo niskim nakładzie i dziś jest w zasadzie materiałem kolekcjonerskim), wiosną 1986 roku rozwiązało działalność. Jako ciekawostkę wspomnieć można, że zespół spotkał się później jeszcze dwa razy, z czego raz w programie 5-10-15. 

Kolejne lata w życiorysie Gawlińskiego stały pod znakiem tułaczki, dramatów i efemerycznych kolaboracji z gwiazdami polskiej sceny muzycznej. Prócz krótkiej przygody z Made In Poland współpracował on wtedy z takimi tuzami, jak Marek Jackowski (projekt Złotousty i Anioły), Zbigniew Hołdys (The Didet Bidet) czy Republika, która bez Grzegorza Ciechowskiego (wojującego wówczas pod solowym szyldem - Obywatel G.C.) próbowała egzystować pod nazwą Opera. Okres tamten to jednak także czas największego dramatu w życiu artysty, który tuż przed własnym ślubem ze swoją ukochaną Moniką dowiedział się, że jest poważnie chory. 

- Okazało się, że mam guza przysadki mózgowej - powiedział lata później w rozmowie z Kubą Wojewódzkim. - Wielkości orzecha włoskiego... Pamiętam, jak pani w szpitalu, po badaniu, zapytała mnie, czy jestem pełnoletni. Ja potwierdzam, a ona mi na to: "Siadaj chłopcze i słuchaj: masz raka...". Odebrałem to jak wyrok śmierci. (...) Miałem 25 lat i byłem smakoszem życia. I nagle wydoroślałem. Skończył się Gawliński naiwny i, jak mówi mój ojciec, małolatowaty... Wielu młodych ludzi lubi snuć patetyczne rozmyślania o śmierci. Czyta odpowiednią poezję, słucha dołującej muzyki. Też taki byłem... Nagle cień stał się realny. Nigdy nie zapomnę tego strachu, samotności i szpitalnego zimna. 

Do ślubu jednak doszło, a chorobę udało się pokonać. Po powrocie do sił Gawliński powrócił do muzyki z nową energią, której dzieckiem został jego sztandarowy projekt - Wilki. Już pierwszy singel promujący debiut - "Son of a Blue Sky" - okazał się ogromnym hitem, a sama płyta trafiła na żyzny grunt i zgarnęła w1992 roku nagrody "Bravo", "Popcornu", magazynu "Brum", "Tylko Rocka" oraz Bursztynowego Słowika (który ponoć po jakimś czasie rozpadł się na kawałki). Zespół dosyć szybko (niektórzy twierdzą, że zbyt szybko) wszedł ponownie do studia, by jesienią 1993 wydać drugą płytę "Przedmieścia". Nie udało jej się powtórzyć sukcesu poprzedniczki, Gawlińskiemu za to sława zaczęła nieco uderzać do głowy. We wspomnianym już wywiadzie opowiadał: "Miałem nawet pseudonim: Król Starówki. Potrafiłem zaprosić do restauracji cały staromiejski rynek. To była trzyletnia balanga, ogromny sukces i równie wielka głupawka". W międzyczasie Robert napisał dla zespołu Human kawałek "Słońce moje", a w rok po drugiej płycie Wilków na rynku pojawiła się trzecia - nagranie z dwóch akustycznych koncertów "Acousticus Rockus". W tym momencie jednak sfora gryzła się nawzajem do tego stopnia, że zespół musiał się rozwiązać. 

- Wilki rozpadły się ze zmęczenia - powiedział ich lider. - Po prostu przez te trzy lata zagraliśmy bardzo dużo koncertów, w naprawdę różnych miejscach. (...) Oczywiście, było dużo alkoholu, dużo narkotyków. Wszystko złożyło się na to, że - delikatnie mówiąc - mieliśmy siebie dosyć.

Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło i Gawliński mógł zrobić to, o czym przebąkiwał już od dłuższego czasu, czyli wziąć się za karierę solową. Nad pierwszym indywidualnym dziełem artysta pracował wspólnie z Andrzejem Smolikiem, jedynym "wilkiem" zaproszonym do kooperacji. Płyta o wymownym tytule "Solo" miała premierę w dniu 32. urodzin artysty, a podczas oficjalnej uroczystości utwory Gawlińskiego we własnych aranżacjach zagrali: Maryla Rodowicz, Robert Janowski, Andrzej Krzywy, Closterkeller , Cave i O.N.A.. Na muzyka znów posypały się medialne pochwały, wśród których znalazło się m.in. 6 nominacji do Fryderyków oraz nagroda za 2. miejsce na festiwalu Krajów Nadbałtyckich Karlsham w Szwecji. W międzyczasie Robert zaczął romans z filmem, a piosenka "O sobie samym" wykorzystana została do promocji obrazu "Prowokator" z Bogusłwem Lindą. Druga solowa płyta - "Kwiaty jak relikwie" - ukazała się w 1997 roku i jak mówi sam artysta jest ona najbardziej osobistym dziełem w jego dorobku. Przy pracy nad nim muzyk debiutował w roli producenta, eksperymentując z nowatorskimi metodami miksowania dźwięku. - Mój głos został poddany różnym eksperymentom - czytamy na jego stronie internetowej. - Nagrywałem go m.in. przez słuchawkę walkmana, której membrana rezonowała o moje zęby trzonowe". 

Trzeci album Roberta, enigmatycznie nazwany "X", promował teledysk do utworu "Długi spacer" w reżyserii Mariusza Trelińskiego, obraz ukazujący to, co dzieje się z człowiekiem podczas śmierci klinicznej. W ramach promocji płyty wokalista odbył trasę sponsorowaną przez linię kosmetyków Generation X, podczas Inwazji Mocy RMF FM zagrał obok niemieckiego zespołu H-Blockx (chociaż na początku mówiono o The Cranberries), a swoją przygodę z dużym ekranem rozwinął o aktorski epizod w filmie Lecha Majewskiego "Wojaczek", gdzie zagrał Edwarda Stachurę. Co więcej, mimo że miał propozycję wcielenia się w Jima Morrisona w przedstawieniu "Jeździec burzy" odrzucił ją (zastąpił go Robert Janowski), pojawił się jednak na scenie Teatru Ochota jako duch ojca w "Hamlecie", do którego skomponował także muzykę. 

Jak się okazało występ Wilków w "Szansie na sukces" oraz ukazanie się wydawnictwa z przebojami zespołu, stało się okazją do jego reaktywacji. Grupa zaliczyła trasę z formacją Reammon, a pracując nad nową płytą Gawliński nagrał utwór "Nie pokonasz miłości", który trafił na soundtrack do filmu "Wiedźmin" oraz współpracował z Krzysztofem Krawczykiem przy jego płycie "Bo marzę i śnię". Singel Wilków "Baśka" wygrał opolski konkurs w 2002, a cały naród zaczął zastanawiać się nad personaliami właścicielki "fajnego biustu" i analizować donżuanowski wizerunek lidera zespołu. Kilka miesięcy później na rynek trafiła płyta "4", która wyniosła Wilki ponownie na szczyty popularności. Renesans ten zaowocował Superjedynkami (które po koncercie zespołowi skradziono i po dwóch dniach oddano) oraz 6 Fryderykami. Wspomniany singel został wielkim przebojem, który, co ciekawe - kibice koszykarskiej Polonii Warszawa zamarzyli mieć jako hymn swojego zespołu. Od dawna sympatyzujący z tą drużyną Gawliński bez problemu zgodził się na użyczenie utworu, a nawet zaśpiewał go razem z nimi. 

Wilki wydały jeszcze dwie płyty - "Watra" oraz "Obrazki", a dyskografię Roberta Gawlińskiego dopełnić trzeba mniej głośnym solowym krążkiem "Gry". Jeśli już o grach mowa, to na koniec warto wspomnieć również o hobby artysty - RPG, które jest częścią jego wielkiej fascynacji tematyką rycerską (zbiera także miecze). Mogłoby się wydawać, że życie Gawlińskiego wyszło w końcu na długą prostą, okazuje się chyba jednak, że historia zatacza swoiste koło, bo medialne doniesienia o nim od jakiegoś czasu dotyczą głównie bądź to alkoholowych ekscesów na koncertach, bądź też jego obraźliwego zachowania w stosunku do fanów. Wprawdzie jego żona i menedżerka w jednej osobie zaprzecza, by rodzina państwa Gawlińskich miała zamiar na stałe opuścić nasz kraj, niedawne dwuznaczne wypowiedzi Roberta świadczą jednak o tym, że coraz poważniej myśli on o przenoszeniu się do jakiegoś cieplejszego klimatycznie i mentalnie kraju.

Płyty, albumy

Albumy / płyty artysty Robert Gawliński. Sprawdzisz tutaj dyskografię wykonawcy i będziesz zawsze na bieżąco z zapowiedziami i nowościami muzycznymi.
Kalejdoskop
Kalejdoskop Gawliński Robert
Premiera: 2010-04-20
Ocena:
Gra
Gra Gawliński Robert
Premiera: 1999
Ocena:
X
X Gawliński Robert
Premiera: 1998
Ocena:
Kwiaty jak relikwie
Kwiaty jak relikwie Gawliński Robert
Premiera: 1997
Ocena:
Polecamy
Zobacz również
Popularne
U2 w Polsce!
U2 w Polsce!

W 2009 roku rusza trasa koncertowa promująca najnowszy album grupy. Chorzów znalazł się na liście dziesięciu europejskich miast, w których zespół na żywo zaprezentuje nowe utwory.

Peja "Na serio"
Peja "Na serio"

Peja ujawnił szczegóły swojego najnowszego albumu, który ukaże się w sklepach 17 września. Na albumie "Na serio" znajdzie się 19 utworów.

Hity na Czasie 2008
Hity na Czasie 2008

Na sklepowe półki trafiła składanka "Hity na Czasie 2008" czyli zapowiedź tego co czeka na fanów eskowych hitów w ramach letniej trasy!