Wywiady - Muzyka

Ten Typ Mes wciąż szuka tego hajsu

2012-10-20 16:01:23

Z Mesem spotkaliśmy się o nieludzkiej porze (rozmawialiśmy po 2 w nocy), w nieludzkich warunkach (w pomieszczeniu, w którym przeprowadzaliśmy wywiad było ciemno, jak sami zapewne domyślacie się gdzie) i będąc w nieludzkim stanie, jednak była to jedna z najsympatyczniejszych gadek, jakie kiedykolwiek przeprowadziliśmy. Typ jest typem, który sprawia wrażenie dobrego i pozytywnego ziomka, nawet jeśli rozmawiasz z nim pierwszy raz w życiu. Podlani whisky i innymi (mniej szlachetnymi) trunkami pogawędziliśmy sobie chwilę, czego efekty przedstawiamy poniżej:

dlaStudenta.pl: Zazwyczaj jesteś krytyczny jeśli chodzi o swoje występy - jak oceniłbyś dzisiejszy? (rozmawialiśmy 14 października, po występie we Wrocławiu - przyp. red.).

Ten Typ Mes: Sobie dałbym czwórkę z plusem, natomiast publiczność zdecydowanie wywindowała tę ocenę.

Nie miałeś dziś żadnych problemów technicznych? Pamiętamy, że przed ostatnim wrocławskim koncertem pękły Ci spodnie w kroku.

Przed tym koncertem kupiłem chujowe spodnie u handlarza na targu. Rozkraczyłem się no i musiałem zmieniać je na solidniejszy materiał. Jeśli jedziecie do innego miasta i macie ważną sprawę do załatwienia, warto wziąć dwie pary sztanów ze sobą (śmiech). Czy jedziesz pociągiem, czy samochodem, nie zajmują aż tak dużo miejsca, a mogą uratować ci dupę.

Wczoraj grałeś w Gdyni, dziś we Wrocławiu. To nie jest wyczerpująca odległość?

Dobrzy ludzie organizują tę trasę, dobrzy, bo niezbyt alkoholowi ludzie siedzą za kółkiem i dlatego jestem w stanie przełknąć taką odległość.

Niedługo skończysz 30 lat, tymczasem wielu odbiorców Twojej muzyki jest o połowę młodszych od Ciebie. Nie boisz się, że mogą Cię nie zrozumieć?

Mógłbym mieć takie wrażenie, gdybym wydał jakąś płytę (a wydałem ich sześć), która rzeczywiście spotkałaby się z jakimś arcyniezrozumieniem. Od pierwszej płyty Flexxip poruszam się po szlakach nieoczywistych wyborów - od wyboru zawodu, przez wykształcenie, w moim przypadku średnie, po wartości, którymi się kieruję. Trzeba zająć się tym, co się kocha i niekoniecznie iść z prądem. Nagrywam od 10 lat i gdyby rzeczywiście mnie nie rozumiano, chyba bardziej wziąłbym sobie to do serca i zastanowił się, czy nie jestem jakimś odrealnionym człowiekiem. Ale wiem, że tak nie jest i moi odbiorcy realnie mogą utożsamiać się z tym, co pierdolę o sobie.

W takim razie jaka jest największa różnica między Tobą z czasów, kiedy szukałeś tego hajsu we Flexxipie a dzisiejszym Mesem?

Tak samo nadal szukam tego hajsu. Powodzenie artystyczne nie przekłada się na powodzenie finansowe. Wtedy byłem początkującym raperem i wchodziłem w dorosłość. Wszyscy proponowali mi inne rozwiązania niż droga, którą sobie wybrałem - ani jedna osoba wśród rodziny i mało kto ze znajomych popierał mój pomysł. Pytali: "A co chcesz naprawdę robić?".

A wybranie takiej drogi nie wynikało trochę z przekory? Każdy ma wielu znajomych, którzy siedzą w korporacjach jak tresowane małpki i po prostu fajnie jest wyłamać się z tego nudnego schematu.

Tacy ludzie w dodatku robią to dla pracodawcy, który siedzi gdzieś w innym kraju i nawet nie wie o ich istnieniu. Cechą korporacji jest to, że jesteś bezosobowy. Inaczej podchodzę do ludzi, którzy podjęli takie wybory ze względu na konieczność utrzymania rodziny, a inaczej do wolnych umysłów, które popłynęły z prądem. Fajnie jest być wolnym artystą i pierdolić o tym, jakim to nie jesteś rebeliantem, ale przecież musisz nakarmić i wykształcić swoje dziecko. Inaczej podchodzę do "korpowyborów" - gości, którzy są chciwi i mimo swojego potencjału cynicznie wybierają tę drogę. Oczywiście nie wykluczajmy tu kobiet, bo to jest przecież problem obu płci.

Jesteś skromnym gościem? Wiemy, że to raczej mało miarodajne, ale we wszelkich rankingach najlepszych polskich raperów pojawiasz się regularnie na dość wysokich miejscach. Myślisz czasami: "tak, jestem najlepszy"?

Jeśli chodzi o skromność, to zachowuję ją w sobie szczególnie w relacjach z ludźmi. Należy rozróżnić dwie rzeczy - z jednej strony jestem socjopatą oraz spiętym warszawiakiem i wszczepione we mnie jest to spięcie i wkurwienie, a z drugiej strony jestem pozytywnie nastawionym człowiekiem. Z tego wynika nasze podejście do koncertów - wychodzimy do ludzi i chlejemy z nimi. Jeżeli ktoś uważa mnie za przewożonego megagościa, to po prostu nie zna innych raperów. Jeśli natomiast chodzi o pewność siebie w kwestii moich umiejętności, a nie bycia człowiekiem, to jestem ich pewny na sto procent. Jako człowiek, jak chyba każda wrażliwa osoba, mam jakieś tam kompleksy.

Jaka jest Twoja granica uzewnętrzniania się w tekstach? Są tematy, których byś nie poruszył? Pijemy tu do wersu o usunięciu dziecka, który wywołał małą burzę. Pojawiały się nawet fotomontaże z Tobą w roli ginekologa.

Dlaczego mam się bać fotomontaży? Jeśli są dobre i śmieszne - to świetnie! Żyjemy w takich czasach, że można obrócić wszystko w żart i jeżeli jest to żart na poziomie, to w dechę. Uważam, że to był wers na poziomie, więc jeśli ktoś zrobił z niego udany żart - gramy jedną piłką, jeśli natomiast ten dowcip okazałby się słaby, to nikt nie będzie go pamiętał i pozostanie tylko ten wers. A czy to przekroczenie granicy? Jakiejś na pewno tak. W kraju, w którym jest problem z przyznaniem, że ludzie decydują się na usunięcie ciąży warto o tym mówić. To było kontrowersyjne głównie w dniu premiery. Świat idzie do przodu w takim tempie, że z miesiąca na miesiąc jest coraz mniej tabu.

Podkreślasz swoje zamiłowanie do Charlesa Bukowskiego, od jakiegoś czasu regularnie piszesz felietony. Nie myślałeś nigdy o tym, żeby zmierzyć się z prozą?

Próbuję, ale zdaję sobie sprawę z tego, że prozatorsko jestem jeszcze dupą wołową. Moja ambicja każe mi szkolić się w tym temacie. Ale nie chcę składać żadnych deklaracji kiedy zaprezentuję coś swojego. Wydziarałem sobie nawet okładkę "Szmiry" Bukowskiego, która de facto była jedną z najsłabszych jego książek.

A co to za nowa dziara na ręce?

Alfabet, który zrobiłem trochę z nudów.

Wystąpiłeś w tym roku gościnnie na festiwalu w Jarocinie. Jak Ci się podobała ta impreza?

Było dość dziwnie. Myślałem, że to bardziej niepoukładane miejsce, tymczasem zobaczyłem profesjonalnie zorganizowaną imprezę. Trochę mi to nie licowało z tą legendą Jarocina, którą mam w głowie. Ale gdybym był jakimś superpunkrockowcem, pewnie bym tam przyjechał dużo wcześniej. Zgadzam się w pewnych kwestiach z punk rockiem, ale nie mogę powiedzieć, że odrobiłem wszystkie lekcje z tej muzyki i subkultury.

Czyli postawiłbyś się bliżej Pink Floyd niż punk rocka?

Nie uważam, żeby to się wykluczało. Dobra muzyka jest dobrą muzyką. Jebać nagonkę na Pink Floyd czy Phila Collinsa! Robią to ludzie, którzy nie są w stanie doceniać poszczególnych utworów. Można uważać Kombi za koniunkturalistów, a można też, jak chociażby mój klawiszowiec, który jest dla mnie ekspertem w tej kwestii, dokopać się do pierwszego składu Kombi i znaleźć tam naprawdę świetne kompozycje, na których nasi hipstero-elektrowcy mogliby się tylko uczyć. Nie kupuję całościowego hejtingu z powodu bycia dinozaurem, jak chociażby są często traktowani Lady Pank. Nikt nie wmówi mi też, że Phil Collins nie miał jaj, kiedy zrobił klip do utworu "Jesus He Knows Me", w którym wciela się w cynicznego telewizyjnego pastora zorientowanego tylko na pieniądze. Kto zrobił coś takiego przed nim? Ostatnio spierałem się z muzykami zespołu The Lunatics, dla których Collins jest symbolem mainstreamu. Fuck No! Należy rozpatrywać ludzi przez pryzmat ich dokonań, o których nie wolno zapominać. Kurwa, przecież jak Phil zapierdalał na perkusji! Skoro Quincy Jones, który przecież nie bierze do współpracy nikogo słabego, zatrudniał go jako muzyka sesyjnego, to znaczy że wszyscy mogą ssać mu dwie pałeczki od perkusji.

Czyli przeszliśmy do klasycznego zagadnienia o hejting – trzeba przyznać, że w necie nie jesteś jakoś specjalnie wyszydzany. Większość Twoich krytyków to raczej anonimy, które raczej zazdroszczą Ci kontaktów z dziewczynami i swobody w braku etatu, a nie goście, którzy potrafią konkretnie wskazać, co jest nie tak.

Wszyscy patrzymy ostatnio na Pezeta, który wydał mocno wyszydzaną płytę. Napracował się nad nią jak ja pierdolę, był w dziwnym etapie życia, kiedy robił ten album i widzimy Pezeta, który jest całym tym hejtingiem zmęczony - to najlepsze określenie, bo Paweł nie jest osobą, którą można ukłuć anonimowym komentarzem. Zdajemy sobie sprawę z całej tej wirtualnej rzeczywistości, ale potem dowiedziałem się, że na jego koncercie w Stodole pojawiło się 1500 osób, więc bez przesady z przykładaniem wagi do internetowego napinania się. Jest też trochę rzeczy z pewną dozą hejtingu, jednak są one oparte na zajebistym poczuciu humoru, więc dlaczego się z tego nie śmiać? Dobry żart jest dobrym żartem, niezależnie od tego czy jest z ciebie, z nienarodzonego dziecka czy też z papieża. W dzisiejszych czasach dowcip się wyostrza.

Nie czujesz się czasami właśnie jak taki papież? Kiedyś ktoś powiedział, że papieża Polacy kochali, ale nie słuchali. Dziewczyny chcą Cię dotknąć, zrobić zdjęcie, kolesie chcą się napić z Tobą, ale bardziej patrzą na Ciebie jako na Typa z teledysków niż słuchają, co naprawdę chcesz przekazać.

Mam znacznie mniej pieniędzy i władzy niż papież. Wiem, jak reaguję na swoich idoli, czy to amerykańskich, brytyjskich czy polskich...

A kogo z Polski mógłbyś uznać za swojego idola?

Takie najbardziej oczywiste przykłady to Stańko czy Maleńczuk. Świetnie byłoby mieć taki dorobek jak oni. Może nie chciałbym specjalnie dążyć do tego, żeby fotografować się z nimi, ale zbiłem kiedyś piątkę z Maleńczukiem i bardzo mi się ta sytuacja podobała.

Stańko ma już 70 lat, Maleńczuk 50. Wyobrażasz sobie siebie jako wiekowego rapera?

Nie mam z tym żadnego problemu. Jest mnóstwo form muzycznych, które mogę przyjąć. Nie jestem niewolnikiem jednego flow. Nie wychodzę z założenia "albo ludzie będą kupować moją pierwszą płytę, albo mam przejebane". Czuje się swobodnie jako muzyk, nie tylko jako raper. Z drugiej strony nie widzę wieku jako powodu, dla którego miałbym przestać rapować. Nie widzę w tym sprzeczności.

Rozmawiali:
Michał Przechera (michal.przechera@dlastudenta.pl)
Jerzy Ślusarski (jerzy.slusarski@dlastudenta.pl)

fot, Piotr Jagniewski

Słowa kluczowe: ten typ mes wywiad kandydaci na szaleńców trasa koncerty teksty polski hip hop flexxip hejting proza
Artyści
Komentarze
Redakcja dlaStudenta.pl nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego.
Zobacz także
Kwiat Jabłoni
Kwiat Jabłoni o pisaniu piosenek, koncercie online i czasie kwarantanny [Wywiad]

Kasia Sienkiewicz i Jacek Sienkiewicz opowiadają nam o ostatnich dwóch miesiącach, które upłynęły im całkiem aktywnie!

Michał Urbaniak
Cztery "P" Michała Urbaniaka: pasja, prawda, praca i pokora [Wywiad]

Nie ma żadnej wątpliwości, że prawdziwe marzenia się spełniają, jeśli będziemy je realizować w zgodzie z zasadą 4P - mówi artysta.

XAY BENG - Postanowiłem wybrać muzykę, w którą całym sercem wierzę [WYWIAD]

O występie w programie "Big Brother", sukcesie debiutanckiego singla, inspiracji i nie tylko - rozmawiamy z Krystianem Sikorą, młodym artystą znanym pod pseudonimem XAY BENG.

Polecamy
Nervy: Zamierzamy wykorzystać nasz potencjał [WYWIAD]
Nervy: Zamierzamy wykorzystać nasz potencjał [WYWIAD]

Nie tworzymy idealnie zgranego trio. Tu są trzy ścierające się osoby - mówi o Nervach ich członek, Agim Dzeljilji, który działa również w kapeli Oszibarack.

Virian (Lilla Veneda) - kwestionariusz osobowy
Virian (Lilla Veneda) - kwestionariusz osobowy

Przedstawiamy kwestionariusz osobowy wokalisty wrocławskiego zespołu Lilla Veneda - Viriana.

Zobacz również
Ostatnio dodane
Kwiat Jabłoni
Kwiat Jabłoni o pisaniu piosenek, koncercie online i czasie kwarantanny [Wywiad]

Kasia Sienkiewicz i Jacek Sienkiewicz opowiadają nam o ostatnich dwóch miesiącach, które upłynęły im całkiem aktywnie!

Michał Urbaniak
Cztery "P" Michała Urbaniaka: pasja, prawda, praca i pokora [Wywiad]

Nie ma żadnej wątpliwości, że prawdziwe marzenia się spełniają, jeśli będziemy je realizować w zgodzie z zasadą 4P - mówi artysta.

Konkurs Ziaja