Wybierz miasto
Muzyka Logowanie / Rejestracja
Znajdujesz się w ogólnopolskim wydaniu.

"Znowu biegnę" - wywiad z Geoffem Wilkinsonem(Us3)

2009-05-05

 Us3 od lat cieszy się sympatią koneserów muzyki, sprytnie łącząc hiphopowy bunt i jazzową elegancję. Przed dwoma tygodniami odwiedzili Polskę po raz czwarty w swojej historii.

O muzyce jako formie sztuki, jej rozwoju w epoce internetu i przyszłości Us3 z liderem formacji Geoffem Wilkinsonem rozmawia Jerzy Ślusarski.

dlaStudenta.pl: Nie jest to pierwsza wizyta Us3 w Polsce. Jakie są twoje najlepsze wspomnienia z naszego kraju?
Geoff Wilkinson (Us3): Pierwszy raz grałem tutaj w 1997 roku na Jazz Jamboree Festival w Warszawie. Występowaliśmy wówczas w Sali Kongresowej, której wnętrze zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Uważam też, że był to jeden z najlepszych koncertów w historii zespołu. Pamiętam, że podczas tej trasy występowaliśmy również w Gdańsku. Teraz widzę, że Polska bardzo się zmieniła od 1997 roku. Jest o wiele więcej inwestycji i wszystko wygląda naprawdę nowocześnie.

Czy interesujesz się wobec tego polskim jazzem i takimi artystami jak Tomasz Stańko czy Krzysztof Komeda?
Oczywiście, oglądałem nawet ostatnio koncert Stańki w Londynie. Niestety, nie mogę sobie przypomnieć nazwy zespołu, z którym występował. Nie jestem specjalnie dobry w polskich nazwach(śmiech). W swoich zbiorach mam jednak kilka jego nagrań.

Występujesz pod szyldem Us3 już ponad 15 lat, nagrałeś siedem studyjnych płyt. Uważasz się za spełnionego muzyka?
Nie, wcale nie. Szczerze mówiąc, uważam że przede mną jeszcze długa droga! Nigdy z nikim nie rywalizowałem, zawsze starałem się samemu być dla siebie bodźcem. Odkąd pamiętam, moim celem zawsze było stworzenie lepszego albumu niż poprzedni. Na początku Us3 miało być jedynie projektem łączącym hip hop i jazz. Minęło sporo czasu i od momentu rozpoczęcia przez nas kariery wykształciło się wiele nurtów z obydwu gatunków. Możliwości łączenia stylów oraz tworzenia nowej jakości są praktycznie nieograniczone i wciąż można to robić w coraz to nowy i ciekawy sposób.

Czy odczuwasz dumę, gdy określa się ciebie jako pioniera acid jazzu?
Wiesz, niespecjalnie przepadam za określeniem „acid jazz”, bo ten termin to wymysł dziennikarzy. Oni po prostu nie wiedzieli jak nazwać muzykę, która pojawiła się na naszym debiutanckim albumie. Zawsze wolałem, gdy to, co robię określano mianem „hip hop jazz”, bo to najzwyczajniej w świecie miks hip hopu i jazzu. Nie trzeba niczego udziwniać. Faktem jest jednak, że niewielu artystów, którzy zaczynali grać razem ze mną, jeszcze siedzi w tym biznesie - może dlatego jestem pionierem, bo przetrwałem. Ja osobiście czuję wdzięczność z tego powodu, że gram przez szesnaście lat i wydałem przez ten czas siedem płyt.

Czyli uważasz, że kategoryzowanie muzyki powstało jedynie na potrzeby krytyków?
Tak (śmiech)

Czujesz się teraz lepszym muzykiem i producentem niż 10 lat temu?
Oh, jasne, że jestem lepszym producentem! Na początku kariery używałem przecież sampli, co nie ukrywajmy, jest znacznie prostsze niż tworzenie muzyki samemu i praca z muzykami sesyjnymi. Ponadto zacierają się różnice między producentami hiphopowymi i jazzowymi, co jest bardzo pozytywnym zjawiskiem.

Czy twoim zdaniem tak znani producenci jak Pharrell Williams i Kanye West rzeczywiście zasługują na miano geniuszy czy w większej mierze są oni produktami mediów?
Myślę, że Pharrell jest bardzo sprytny w tym, co robi. Dobiera sobie znakomitych współpracowników i to w jego przypadku jest często klucz do sukcesu. Timbaland i Dr.Dre współpracowali m.in. ze Scottem Storchem, który był przecież świetnym klawiszowcem, a teraz należy do moich ulubionych producentów. To ogromnie ważne mieć wokół siebie specjalistów, którzy łączą się w jednym celu i cieszę się, gdy mogę powiedzieć, że ja również pracuję w takim zespole. Na tej podstawie możemy rozpoznać, jakie dzieło muzyczne jest wybitne. Płyty Milesa Davisa z lat sześćdziesiątych są genialne nie tylko dzięki samemu Milesowi, ale i dzięki ludziom, którzy wtedy za nim stali: Herbiemu Hancockowi, Ronowi Carterowi czy Tony'emu Williamsowi. Ekipa wymagających muzyków może cię stale inspirować, aby być coraz lepszym.

Czyli uważasz muzykę za dziedzinę sztuki?
Oczywiście. A największą sztuką jest proces jej powstawania.

Niezwykłe popisy, które są udziałem grającego z wami DJ First Rate'a to też sztuka?
Absolutnie! To, co wyprawia ten facet zwłaszcza podczas solówek jest niesamowite! Wprowadziłem go do zespołu w 2001 roku, gdy jeden z muzyków, z którym występowałem już od lat dowiedział się o tym, że chcę mieć u siebie dj-a. Zapytał tylko: „Co? I co chcesz z nim zrobić?”. Dopiero kiedy wszyscy zobaczyli, co potrafi First Rate, było oczywiste, że zostaje z nami!

Us3 zaczynało jako grupa, której jednym z głównych celów była promocja jazzu. Czy jest tak nadal?
Myślę, że otwarcie umysłów na jazz było tą rzeczą, którą chciałem osiągnąć, w czasach gdy rozpoczynałem nagrywanie muzyki. Pamiętam, że kiedy zainteresowałem się jazzem, było mi naprawdę ciężko usłyszeć gdziekolwiek taką muzykę. Jedynym punktem zaczepnym było kupowanie albumów, co robiłem często na ślepo. Kiedyś odkrywało się muzykę w taki sposób, teraz dostęp do niej jest o wiele łatwiejszy. Wszystko oczywiście za sprawą mp3. W internecie jest tyle informacji, że głupio byłoby tego nie wykorzystywać. Jeżeli usłyszę jakiś utwór i spodoba mi się gra trębacza, znalezienie o nim wiadomości zajmie mi chwilę. Może przez ogólny dostęp do muzyki jazz stracił odrobinę luksusu, ale z drugiej strony stał się popularniejszy.

Wspomniałeś temat mp3. Zagadnienie to jest szerokie jak rzeka, ale nie mogę nie zapytać, jaki jest twój osobisty pogląd na temat ściągania muzyki z sieci.
Jeśli chodzi o ściąganie muzyki z sieci, doskonale zdaję sobie sprawę, że zatrzymanie tego zjawiska jest nierealne. Jestem człowiekiem, który muzyką zarabia na życie oraz utrzymuje z tego rodzinę i jasne, ze wolałbym, żeby ludzie nie pobierali wyników mojej pracy z internetu. W ten sposób okradają mnie z pieniędzy i naprawdę nie widzę różnicy pomiędzy ściąganiem a włamaniem się do czyjegoś domu. Mam nadzieję, że sprawy przyjmą wkrótce inny, lepszy obrót.

A ile muzyka Us3 zyskała wraz z rozwojem technologicznym?
Nasze albumy zawsze były na bieżąco z aktualnymi nowinkami branżowymi. Pierwsza płyta "Hand On The Torch" powstawała na śmiesznym z dzisiejszego punktu widzenia samplerze. Dźwięki nagrywaliśmy na dwucalowej taśmie analogowej. Ten sprzęt wygląda teraz rzeczywiście archaicznie – laptop, który stoi u mnie w kuchni jest dziesięć razy bardziej wydajny niż całe moje ówczesne studio.

 Czy jest to jedna z przyczyn, dla których nie używasz już sampli w swoich nagraniach?
Częściowo tak właśnie jest. Cały proces nagrywania jest teraz przecież o wiele łatwiejszy niż kiedyś. Wszystko wrzucasz do komputera, który może zrobić całą robotę za ciebie. Rejestruję teraz o wiele więcej materiału na żywo, który później zostawiam do dalszej cyfrowej obróbki. Cały czas jednak mam w sobie dużo czegoś, co nazywam „samplową mentalnością”. Dalej lubię filozofię, z którą powstawał mój pierwszy album i chociaż w studiu mam znacznie szersze spektrum możliwości, to nie czuję, że muzyka coś na tym traci.

Porozmawiajmy teraz o nowym albumie Us3. „stop.think.run” musiał chyba powstawać przez całkiem długi okres czasu? W ubiegłym roku nie graliście przecież żadnego koncertu...
Rzeczywiście, 2008 rok był dla mnie wytężoną pracą nad nową płytą i nie graliśmy wtedy żadnej trasy. Ale nie był to jedyny powód. Chciałem zastanowić się dłużej nad swoją muzyką, czego rezultatem była całkowita modernizacja mojego studia nagraniowego.

W tym miejscu właśnie chciałem zapytać, czy tytuł płyty odnosi się do szczególnego wydarzenia w twoim życiu, czy jest to raczej opis pewnego etapu?
W pewnym sensie tak właśnie było. Chciałem być bliżej domu, więc postanowiłem przenieść studio w miejsce, które będzie mi bardziej sprzyjało swoją atmosferą. Sprzedałem część swojej kolekcji płyt analogowych, a niektóre spośród nich miałem już od bardzo dawna. Dzięki zarobionym pieniądzom kupiłem lepszy sprzęt, co znacznie zwiększyło komfort mojej pracy. Co do tytułu – myślę, że każdy bez wyjątku przeżywa taki etap, kiedy musi zrobić sobie przerwę i zastanowić się nad tym, czego już dokonał i co może zrobić, aby nie stać dłużej w miejscu i zrobić krok do przodu. Od 2005 wydawałem przez trzy lata nowy album co rok. Za każdym razem zmieniałem też skład zespołu. Wkomponowanie nowych osób do zespołu kosztowało mnie niemało wysiłku i poczułem się trochę wypalony. Teraz jak widzisz, znowu działam i biegnę. Cały czas do przodu.

Jaka jest najważniejsza rzecz, którą wnieśli do zespołu nowi wokaliści Sene i Brook Yung?
Z pewnością wraz z nimi Us3 ukierunkowało swoje brzmienie na ostrzejszy hip-hop. Ich teksty są bardzo uliczne i starałem się, żeby towarzysząca im muzyka była bardziej surowa i nie tak wygładzona jak na poprzednich albumach. Mogę z pełnym przekonaniem powiedzieć, że „stop.think.run” to zdecydowanie najbardziej hiphopowy album spośród wszystkich nagranych przez Us3.

 Brook Yung jest uznawany nie tylko za obiecującego wokalistę, ale i bardzo zdolnego poetę. Jak ty odbierasz jego teksty i czy można je nazwać najlepszymi w historii Us3?
Brook jest przykładem człowieka, która do wszystkiego w życiu doszedł sam. Jest urodzonym wojownikiem i to widać w jego tekstach. Nie wiem, czy jego teksty rzeczywiście są najlepsze - to już pozostawiam fanom, bo to oni mogą sobie pozwolić na rozstrzyganie takich kwestii. Piosenki z jego tekstami są bardzo zaangażowane. Nagrywając każdy album chcę, aby brzmiał jak najbardziej szczerze, a słuchając Brooka, wiem, że dokonałem właściwego wyboru.

Czy masz już teraz upatrzonych jakichś wokalistów, z którymi będziesz chciał współpracować przy następnej płycie? Nie jest przecież tajemnicą, że starasz się utrzymywać płynność składu...
Nie szukałem jeszcze nikogo. Myślę, że przede wszystkim nagram materiał, żeby później wiedzieć, w którą stronę powinny iść teksty i czyj głos będzie do nich najlepiej pasował. Obecnych wokalistów znalazłem za pośrednictwem MySpace'a...

Może Brook i Sene są tak dobrzy, że zostawisz ich w zespole?
(śmiech) Nie wiem, naprawdę lubię zmiany. Prawdą jest jednak, że w dzisiejszych czasach można znaleźć kogoś świetnego niewielkim nakładem sił. Wystarczy się rozejrzeć – w internecie jest mnóstwo talentów, które tylko czekają na odkrycie.

Us3 zawsze było kojarzone z muzycznymi eksperymentami. Na „stop.think.run” możemy usłyszeć bossanovę. Czy jest to kierunek rozwoju zespołu, którego powinniśmy spodziewać się w przyszłości?
Już myślę o następnym albumie i mam parę utworów w zanadrzu. Na szczęście nie narzekam na nadmiar pomysłów, a muzycy, z którymi gram nie czekają tylko na to, co zrobię sam. Dzięki nim źródło pomysłów jest praktycznie niewyczerpalne. Robiłem już wcześniej utwory w klimacie bossanovy, głównie dlatego, że jestem ogromnym fanem muzyki latynoamerykańskiej. Chciałem więc zamieścić jedną kompozycję nagraną w takim stylu na płycie.

Czy uważasz, że byłoby ci teraz trudniej nagrać taki hit, jakim niegdyś było „Cantaloop”? Wielu muzyków uważa, że jest to niemożliwe bez współdziałania z wielkimi wytwórniami?
Żeby nagrać hit – tak. Wytwórnie mogą wszystko, nawiązują kontakty z rozgłośniami radiowymi i w ciągu dnia możesz być grany naprawdę wszędzie. Jestem artystą niezależnym i nie stać mnie na taką promocję, a uwierz mi, wiem ile wyrzeczeń to kosztuje. Jestem jednak szczęśliwy, gdy nie mam jakichś idiotycznych zobowiązań nad głową. Mam mnóstwo negatywnych doświadczeń z labelami – w ciągu dziesięciu lat pod skrzydłami takiej wytwórni nagrałem tylko trzy albumy. Prowadząc niezależną działalność, wydałem cztery płyty przez pięć lat. Mój sposób pracy bardziej mi odpowiada.

Jaka jest twoja opinia na temat ewolucji gatunkowej hip-hopu w ciągu ostatnich lat? Rzeczy zmieniają się na lepsze?
Myślę, że hip-hop niedługo powróci do swoich korzeni, bo każdy gatunek wraca po okresie komercjalizacji do swoich początków. Przez ostatnie lata popularne były rzeczy bardzo klubowe, minimalistyczne albo po prostu słabe. Ta tendencja na szczęście zaczyna się zmieniać i hip-hop znowu będzie opierał się na tym, co przynosiło mu korzyść - szczerości przekazu. Czekam na to z niecierpliwością!

(jerzy.slusarski@dlastudenta.pl)

Ciekawe artykuły
Dodaj do:
  • Wykop
  • Flaker
  • Elefanta
  • Gwar
  • Delicious
  • Facebook
  • StumbleUpon
  • Technorati
  • Google
  • Yahoo
Komentarzedodaj komentarz

Redakcja dlaStudenta.pl nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego.

Brak komentarzy.

Więcej o zespole

Us3
Us3 Data założenia: 1991
Kraj: Wielka Brytania
Gatunek: Smooth jazz
FB dlaMaturzysty.pl reklama