Wybierz miasto
Muzyka Logowanie / Rejestracja
Znajdujesz się w ogólnopolskim wydaniu.

"Fan muzyki nie zadowoli się jednym gatunkiem"

2009-04-01
 Piotr Banach to ikona polskiego rocka, od wielu już lat wspomaga polską muzykę rozrywkową, grał m.in. w Kolaborantach, Hey, a od jakiegoś czasu już jest członkiem Indios Bravos. O swoich początkach z puzonem, gatunkach muzycznych, swojej przyszłości i najnowszej płycie opowiada Piotr Banach.

Anna Kensoń: Pamiętasz swoje pierwsze zetknięcie z muzyką?

Piotr Banach: Moje pierwsze zatknięcie z muzyką było zaskakujące dla mnie i dla całej mojej rodziny, bo kiedy poszedłem do liceum, tam odbywały się takie obowiązkowe zajęcia pozalekcyjne i zostałem wytypowany do orkiestry szkolnej... Wręczono mi tam puzon i jako puzonista w tamtej orkiestrze zaliczałem moje pierwsze chwile związane z muzyką, czyli przeglądy orkiestr dętych itd.

A.K.: Jednak teraz Twoim głównym instrumentem jest gitara...

P.B.: No tak. Mniej więcej w tym samym czasie kiedy grałem na perkusji, zacząłem poznawać muzykę rockową, zacząłem ją poznawać od zespołu The Beatles, potem Deep Purple, Pink Floyd i to była taka wielka trójka, która mnie kształtowała. Niedługo potem też trafiłem na polskiego punk rocka, on z kolei zaprowadził mnie do reggae, bo ten polski punk rock to głównie takie zespoły jak Brygada Kryzys chociażby, no i wtedy zacząłem grać na perkusji w zespołach reggae'owych, punkowych, rockowych. To było mnóstwo kapel, zaliczyłem w tamtym czasie mnóstwo festiwali. Po pewnym czasie stwierdziłem że chciałbym grać na gitarze, bo czuje się bardziej kompozytorem. No i tak granie w kapeli np. Dum Dum zaprowadziło mnie przez grupę Hey do Indios Bravos.

A.K.: No właśnie stylistyka muzyczna tych zespołów, w których grałeś jest troszkę inna. Jak to wygląda, czy po prostu gusta muzyczne Ci się zmieniały, że z takiego stricte rockowego zespołu przeszedłeś do reggae?

P.B.: Ja reggae grałem wcześniej, w połowie lat 80 w takich zespołach jak Kryterium i Grass ze Szczecina, ale ja myślę, że to jest tak, że każdy z nas ma takie różne gusta. Tak jak się różne posiłki lubi, nie jada się tylko i wyłącznie zupy pomidorowej, tak jak się słucha różnej muzyki, tak się różną muzykę chce grać. Jeżeli jest się fanem muzyki to trudno jest się zadowolić jednym gatunkiem muzyki. Dlatego ceniąc sobie indywidualność w muzyce i generalnie w sztuce nie chciałbym po pierwsze zamykać się w obrębie jednego gatunku a po drugie ten gatunek tak po prostu wiernie kopiować. Ja się wypowiadam poprzez muzykę, a ponieważ mam własne przemyślenia, własną filozofię życiową to tak samo staram się mieć własną muzykę i tak na moją wrażliwość z jednej strony składa się muzyka rockowa, z drugiej strony reggae, z trzeciej blues, z czwartej jazz itd. Jestem po prostu fanem muzyki jako takiej.

A.K.: Czyli nie wykluczasz w przyszłości grania w zespole stricte metalowym, czy jazzowym?

P.B.: Jazzowym na pewno nie wykluczam, myślę nawet, że jest to dla mnie konieczne. A metalowym już chyba nie, po prostu z wiekiem człowiek potrzebuje jakiegoś takiego ukojenia, a nawet jeżeli ekspresyjnego grania, to inną barwą. Choć nie ukrywam, że grupy metalowe są mi bliskie, bo też się otarłem metalowe granie, a przede wszystkim byłem wielkim fanem Metalliki.

A.K.: Nagrałeś solową płytę „Wu-Wei" w 2005 r., i bardzo różni ludzie uczestniczyli w tym projekcie: Abradab, Gutek, Alicja Janosz... jak to się stało, że takie różne osobowości stworzyły tak spójną płytę?

P.B.: Tak, to była taka moja płyta solowa w tym sensie, że ja oczywiście tam nie śpiewałem, ale cała koncepcja, wszystkie teksty, melodie, aranżacje itd. pochodziły ode mnie. Myślę, że to dawało tą spójność, bo mimo że były różne głosy, to jednak ci ludzie nie wyśpiewywali swojej wrażliwości i swojej estetyki, tylko spełniali się w tej mojej estetyce. Poza tym to jest płyta, którą nagrałem sobie w domu na swoje 40 urodziny w prezencie bez żadnego ciśnienia, napinania się, i myślę, że to słychać w tej muzyce, ona jest po prostu luźna i przyjemnie się tego słucha.

A.K.: To teraz przejdźmy do najnowszej płyty Indios Bravos, którą teraz promujecie. W którymś z wywiadów czytałam, że to jest płyta, w której widać, że posuwacie się dalej, idziecie naprzód. Na czym to dokładniej polega?

P.B.: Nie wiem czy to jest „dalej", bo to nadal jest taka nasza droga, więc jednocześnie „dalej" i „w tym samym miejscu", bo te inspiracje czy bluesem, czy jazzem były już momentami na poprzednich płytach, teraz zmieniły nam się tylko narzędzia, bo już nie komputer, a żywy zespół i muzycy. To spowodowało, że płyta jest trochę inna. Komputer z jednej strony umożliwia taką pracę, że można próbować, sprawdzać i porównywać inne koncepcje w bardzo szybkim czasie, ciach ciach, tutaj sobie jakieś klocki poprzestawiam i już wiem jakby zabrzmiała druga zwrotka zamieniona z trzecią. To z jednej strony daje dużo możliwości żonglowania tymi dźwiękami, ale z drugiej ogranicza ekspresję. Ta muzyka komputerowa staje się taka chłodna z tego względu, że komputer to jednak tylko maszyna i znika po prostu ta ludzka interakcja.

Rozmawiała Anna Kensoń

Ciekawe artykuły
Dodaj do:
  • Wykop
  • Flaker
  • Elefanta
  • Gwar
  • Delicious
  • Facebook
  • StumbleUpon
  • Technorati
  • Google
  • Yahoo
Komentarzedodaj komentarz

Redakcja dlaStudenta.pl nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego.

Brak komentarzy.

Więcej o zespole

Piotr Banach
Piotr Banach Data założenia:
Kraj: Polska
Gatunek: Rock
FB dlaMaturzysty.pl reklama