Recenzje - Muzyka

Zepsute miasto Sokoła i Marysi Starosty

2014-01-03 11:04:44

"Sokół zamienił Śródmieście na ekipę z Na Wspólnej" - rapował Peja w dissie na Parias kilka lat temu. Nowa płyta lepszej połowy WWO, nagrana wspólnie z Marysią Starostą "Czarna Biała Magia", klimatem zdecydowanie nie przypomina żadnej z cukierkowych telenowel.

Marcin Flint porównał drugi album duetu Sokół - Starosta do filmów Smarzowskiego - trzeba przyznać, że to bardzo trafne skojarzenie. Już od otwierających płytę "Proporcji" (te niepokojące dźwięki na początku) uszy słuchaczy zalewa syf ("Nienawiść - tak zostałem wychowany") przywodzący na myśl "Wesele" czy "Dom Zły". W tym turpizmie (a może nawet już polskim realizmie?) jest jednak jakiś magnetyzm.

"Popkultura mieli wszystko jednym trybem: Jezus, Adolf Hitler, Justin Bieber" - to (dość mocno kontrowersyjne) połączenie w tytułowym numerze pokazuje sporą część spektrum (aż chciałoby się dodać Che Guevarę z koszulek pożytecznych idiotów) fascynacji "człowieka współczesnego" zalanego telewizyjnym rozwolnieniem.

O ile kawałki takie jak "Reset" z "Czystej Brudnej Prawdy" mogły pokazywać światełko w tunelu, o tyle "Czarna Biała Magia" pogrąża w brudzie i braku sensu upstrzonej reklamami oraz oświetlonej ekranami komputerów warszawki. Takiej stolicy nie znajdziemy w telewizjach śniadaniowych ani na prowincjonalnych (choć bardzo za takie nie chcą uchodzić) czerwonych dywanach.

W "Zepsutym mieście" można znaleźć punkty styczne ze "Zjebanym miastem" z ostatniej płyty Mesa ("Tu stoisz tylko w korkach i w kolejce, do kasy na parkingu, chyba że stoisz w metrze" vs "Sąsiedzi - to słowo będzie Ci zbędne. Są lokatorzy, jest to samo osiedle"). Dostaje się młodym hipsterom i korporacyjnym lizodupom z wytartymi kolanami. Chemiczna wyliczanka w "W mieście" (klomipramina) momentami tekstowo przypominać może natomiast "Lucyfugusa" Pudelsów (kwas lizergowy; tak tak, nie takie było założenie Sokoła, ale skojarzenie gdzieś się pojawia).

Proporcje duetu są mocno zachwiane - "Czarna Biała Magia" to właściwie płyta Sokoła, Marysia pojawia się głównie w refrenach (oprócz najmniej rapowych na całej płycie "Zdeptanych Kwiatów", które mógłby śmiało znaleźć się na albumie jakiejś modnie alternatywnej wokalistki, "Borderline" opartego prawie w całości na scratchach Steeza i gitarowych  "Kilku kroków jeszcze"), będących zazwyczaj tłem dla opowieści.

Pomimo ogromnej ilości producentów, album jest spójny muzycznie. Dobrze współgra ze sobą minimalizm produkcji White House w "Wyblakłych Myślach", syntetyk duetu Shuko + Fonty (pozdro R.A. the Rugged Man) czy niepokój miażdzącego "Jak Walec" (DJ Wich co za bit). Dobór (często zagranicznych) producentów nie był pójsciem na łatwiznę.

Na "Czarnej Białej Magii" na próżno szukać hitów (wiadomo, tematyka przebojów nie powinna ociekać ropą, nawet śpiewane refreny w "Zepsutym Mieście" nie pomogą). Największe wrażenie chyba robi przejeżdżające po słuchaczach "Jak Walec" - kobieta świadomie zarażająca AIDS, dziadek który jest jednocześnie ojcem swoich wnuków, niema schizofreniczka brutalnie gwałcona za zgodą lekarzy. 

Sokół nigdzie nie spieszy się ze swoim flow, rymy narratora są raczej proste ("w tym temacie nie ma żadnych ale, tolerancji mieć nie można wcale"). Teksty epatują wulgaryzmami. Już same tytuły ("Chujowo wyszło" czy "Spierdalaj") na starcie przekreślają szansę zaistnienia w przesiąkniętych polityczną poprawnością mediach. Ale "Chuj z politycznej poprawności" w "Reszcie życia" to punkowy środkowy palec w stronę mody i establishmentu (choć sporo osób stale zarzuca Sokołowi hipokryzję - vide komentarze odnośnie koszenia hajsu na ciuchach dla gimbusów).

Od patrzenia na hipnotyczny, czarno-biały layout (podkreślający tematykę "Czarnej Białej Magii") albumu aż bolą oczy - zrezygnowanie z graficznych fajerwerków to dobry (choć niezbyt wygodny dla przeglądających książeczkę) pomysł.

Sokół jest jednym z chętniej parodiowanych raperów w polskim necie (chociażby brechty z promowanej niedawno akcji "Wyloguj się do życia"). "Czarna Biała Magia" to dobry kontrargument dla wszystkich, którzy ciągle utożsamiają polski rap z ławką, blantem i rymami o rymach i zarazem interesująca, ale gorzka wędrówka przez brud codzienności. Może tylko trochę zbyt długa, bo monotonia wiwisekcji beznadziei oraz jednostajne, niskie flow Sokoła mogą w końcu pokonać słuchacza. Uneasy listening - chyba tak można podsumować to wydawnictwo.

"Czarna Biała Magia" zajęła siódme miejsce w naszym zestawieniu Najlepszych rapowych płyt 2013 roku.

Michał Przechera (michal.przechera@dlastudenta.pl)

Słowa kluczowe: sokół i marysia starosta czarna biała magia recenzja proporcje zepsute miasto jak walec
Artyści
Komentarze
Redakcja dlaStudenta.pl nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego.
Zobacz także
Romantic Psycho - recenzja płyty Quebonafide

Rapowana poezja. Co tym razem skrywa w sobie nowa płyta?

POCZTÓWKA Z WWA, LATO '19 - recenzja płyty

Leci nowy Taco - poznajcie naszą opinie!

Rammstein - Rammstein [Recenzja albumu]

Oceniamy najnowsze wydawnictwo kontrowersyjnego, niemieckiego zespołu.

Polecamy
O.S.T.R. i Marco Polo bez zaskoczeń
O.S.T.R. i Marco Polo bez zaskoczeń

"Kartagina" - wspólny album Ostrego i Marco Polo to godzina bardzo solidnego rapu. Tylko tyle i aż tyle.

Zobacz również
Ostatnio dodane
Romantic Psycho - recenzja płyty Quebonafide

Rapowana poezja. Co tym razem skrywa w sobie nowa płyta?

POCZTÓWKA Z WWA, LATO '19 - recenzja płyty

Leci nowy Taco - poznajcie naszą opinie!