Recenzje - Muzyka

"Paso Fino" Komet w starym stylu

2014-05-12 10:16:32

Komety to zdecydowanie jeden z najbardziej niedocenianych polskich zespołów. Od ponad dekady (a jeśli doliczymy do tego twórczość Partii to otrzymamy prawie drugie tyle) konsekwetnie robi swoje z dala od mainstreamu i głównie dla konkretnego grona odbiorców. "Paso Fino", najnowsza płyta warszawskiego tria, to album dokładnie taki, jakiego można było się spodziewać.

Wolty nie ma - nadal jest punkowo w żoliborskim stylu (choć nazwa żolibilly już chyba jest jednak nieaktualna). Gdzieniegdzie pojawia się oparty na gitarze funk ("Prywatne piekło"), jest trochę akustycznej melancholii ("Hotel Artemis" z niemalże mainstreamowym wokalem), tu i ówdzie przez dęciaki przebijają się echa ska ("Bal nadziei"), nie mogłoby obyć się też bez amerykańskich inspiracji (country w "Ty i Twój cień"). Są też tradycyjne Komety - "Sparaliżowana od pasa w dół" mogłaby znaleźć się praktycznie na każdej z wcześniejszych płyt zespołu. Autorzy "Paso Fino" kłaniają się brzmieniu sprzed pięćdziesięciu lat jednocześnie zachowując najcenniejsze elementy własnego stylu.

Teksty Lesława to wciąż miejskie opowieści o samotności, alienacji i niezrozumieniu. Ich główni bohaterowie w niczym nie przypominają młodych, rzutkich warszawiaków znanych z odrealnionych filmów czy plotkarskich portali. Jest dokarmiająca gołębie dziewczyna na wózku, nieszczęśnik, który od ponad piętnastu lat nie może wyrzucić z głowy dziewczyny, która dziś go nawet już nie pamięta czy "ona", która okłamując "jego" okłamywała przede wszystkim siebie. Choć postaci się zmieniają, historie dla miłośników twórczości Komet powinny być już dobrze znane. Momentami jednak fragmenty zwrotek brzmią dość nienaturalnie, a brak rymów w tym zupełnie nie pomaga (sylabizowane "byłaś w za-a-wan-so-wanej ciąży" czy "bar-dzo się boi" - to po prostu nie brzmi najlepiej). 

Jak przystało na Komety, płyta jest krótka (żaden z utworów nie trwa nawet czterech minut) - to zaledwie jedenaście utworów (w tym dwie instrumentalne miniaturki) - z pewnością nie da się "Paso Fino" znudzić. Niestety, trudno jest również tym wydawnictwem specjalnie się zajarać (no może z wyjątkiem refrenu singlowego "Nie mogę przestać o Tobie myśleć").

Paradoksalnie, pomimo tego, że nowe utwory Komet są bardzo piosenkowe (momentami niemal radiowe), to nawet po kilkukrotnym przesłuchaniu "Paso Fino" żaden z nich nie zostaje w głowie tak bardzo jak "To samo miejsce", "Wyglądasz źle" czy "Karolina". "Paso Fino" to dojrzały album, jednak trudno oprzeć się wrażeniu, że czegoś tu brakuje. Może to po prostu chwilowa obniżka formy? Już "Piosenki o Warszawie" Lesława nagrane wspólnie z Administratorrem nie rzucały na kolana (delikatnie mówiąc).

Ciekawe, jak "Paso Fino" zabrzmi na żywo - w końcu ważnym elementem nowej płyty jest różnorodność i bogactwo instrumentalne (klawisze, dęciaki i inne ubogacenia). Ale chyba nie ma się czego obawiać - trzeba przyznać przecież, że luminalowe numery (też zaaranżowane bogaciej niż tylko na gitarę i sekcję rytmiczną) broniły się na koncertach bardzo dobrze.

Po raz kolejny Komety pomyślały też o kolekcjonerach - oprócz standardowego kompaktu i plików mp3 "Paso Fino" zostało wydane na winylu (dwa kolory) oraz oldskulowej, zapomnianej już kasecie magnetofonowej.

Mimo wszystko, po najnowszym albumie Komet można było spodziewać się nieco więcej. Takie numery jak "Nerwica natręctw" czy "Ulica Kasprowicza" nie przysporzą im grona nowych fanów, a dawnych słuchaczy nie przekonają tak bardzo jak świetne utwory z "Via Ardiente", "Akcji V1" czy "Luminala". Płyta solidna, jednak bez większych zachwytów.

Michał Przechera
(michal.przechera@dlastudenta.pl)

Słowa kluczowe: komety paso fino recenzja nowa płyta komet lesław
Artyści
Komentarze
Redakcja dlaStudenta.pl nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego.
Zobacz także
Romantic Psycho - recenzja płyty Quebonafide

Rapowana poezja. Co tym razem skrywa w sobie nowa płyta?

POCZTÓWKA Z WWA, LATO '19 - recenzja płyty

Leci nowy Taco - poznajcie naszą opinie!

Rammstein - Rammstein [Recenzja albumu]

Oceniamy najnowsze wydawnictwo kontrowersyjnego, niemieckiego zespołu.

Polecamy
Brak zdjęcia
Kwartet Tomasza Stańki na wyżynach

Jeżeli istnieje polski muzyk jazzowy, którego nowe albumy oczekiwane są z niecierpliwością, to jest nim bez wątpienia Tomasz Stańko.

Ten Typ Mes - dresy, patriotyzm i sentymenty
Ten Typ Mes - dresy, patriotyzm i sentymenty

"Trzeba Było Zostać Dresiarzem" to płyta kontrastów - personalnych, muzycznych, tekstowych i tematycznych. Mimo wszystko, dzięki konceptowi Mesa album prezentuje się spójnie.

Zobacz również
Ostatnio dodane
Romantic Psycho - recenzja płyty Quebonafide

Rapowana poezja. Co tym razem skrywa w sobie nowa płyta?

POCZTÓWKA Z WWA, LATO '19 - recenzja płyty

Leci nowy Taco - poznajcie naszą opinie!

Konkurs Ziaja