Wywiady - Muzyka

Naaman: Jesteśmy pasjonatami muzyki

2011-03-29 18:23:47

Mówią o sobie, że są pasjonatami muzyki. W lutym na sklepowe półki trafił ich debiutancki krążek "Siła". Z Martą Adamowicz i Bartkiem Opyrchałem z formacji Naaman rozmawiał Radosław Ząb.

Data Waszego powstania, która pojawia się w mediach to 1998 rok, tym czasem mamy 2011… Co robiliście przez ponad dekadę?


Bartek - Tak naprawdę to na nowo zrodziliśmy się w 2008 roku. 13 lat temu to był zupełnie amatorski początek i  graliśmy w zupełnie innym składzie. Tę datę można przyjąć jako początek czegokolwiek, natomiast warto dodać, że z dawnego  składu pozostałem ja i Sebastian (basista), tak więc jakiś rdzeń pozostał :) Naszej  obecnej wokalistki Marty oczywiście z nami wtedy jeszcze nie było...bo gdy zaczynaliśmy organizować nasz pierwszy skład ona miała zaledwie 9 lat  :)…

Mimo tego, że ,,ruszyliście" 3 lata temu, to już w 2003 roku pojawił się Wasz singiel, a rok później wystąpiliście na największej otwartej imprezie muzycznej w tej części Europy (Przystanek Woodstock) Znakiem tego, nie było tak źle?

Bartek - Rzeczywiście, fatalnie nie było:). Singiel ukazał się w nakładzie ok. 500 egzemplarzy. Mieliśmy wówczas dwóch wokalistów. Od czasu do czasu dawaliśmy koncerty, m. in. na Slot Art Festival i na Przystanku Woodstock, choć tam  zagraliśmy na małej scenie... mimo to, bardzo miło wspominamy ten festiwal.

Ile czasu poświęciliście na Waszą debiutancką płytą? (Debiutancki krążek „Siła” ukazał się 6 lutego)

Marta - Można przyjąć, że ok. 3 lat. Pół roku po tym jak dołączyłam do zespołu zaczęliśmy kompletować materiał na album. Początkowo miałam śpiewać tylko w chórkach, a zostałam główną wokalistką. Zaczęłam więc pisać teksty i w konsekwencji prawie wszystkie kawałki z „Siły” są mojego autorstwa. W tym czasie reszta składu zajmowała się muzyką. Złożenie tego w całość trochę trwało. Poza tym sporo czasu zajęło nam znalezienie sponsorów...ale w końcu się udało.

Teksty są przynajmniej w połowie płyty po angielsku. Nie uważacie, że lepiej jest dotrzeć do rodzimego odbiorcy w jego ojczystym języku?

Marta – Zdajemy sobie sprawę, że skuteczniej jest dotrzeć do odbiorców  czy liczyć na interakcje podczas koncertów mając dobre teksty po polsku i śpiewając w naszym rodzimym języku... przynajmniej tu i teraz! Jednak  przeżywanie, a wyrażanie siebie i swoich emocji  w tekstach to zupełnie inna kwestia... nie była to dla mnie prosta sprawa, nieśmiało do tego podchodziłam i musiałam się z tym oswajać... Pisałam głównie po angielsku, ponieważ było mi zdecydowanie łatwiej otworzyć się przed słuchaczami...to, co miałam w głowie bardziej komunikatywnie dawało wyrazić się w angielskich słowach...więc pierwszym kawałkiem, który napisałam a który jest jednocześnie singlem promującym naszą płytę był tekst „I know what to do”. W sumie jednak 5 utworów na krążku jest śpiewanych po polsku, a 7 po angielsku.  Ale dodam, że nowsze kawałki, które nie zostały zarejestrowane, a które aktualnie gramy na koncertach, są już w całości po polsku.

Utwory, które trafiły na ten krążek były optymalnym materiałem czy mieliście jakieś odrzuty. Jak dobieraliście kompozycje, które będą na płycie?

Bartek - Selekcja oczywiście była... zresztą w trakcie ustalania i dobru piosenek na płytę, powstawały kolejne... Wiemy, że aby zagrać koncert 12 utworów to stanowczo za mało, więc z myślą o tym musieliśmy sobie ustalić, tzw. setlistę. Wyszła naturalnie- obyło się bez głosowania:).

Wasz band mógłby z powodzeniem grać w szczypiorniaka…

Marta - (śmiech) Teraz jest nas siedmioro, ale rzeczywiście wcześniej była prawie drużyna piłkarska:), no powiedzmy bez bramkarza i mieliśmy problem, żeby zmieścić się do busa, bo jak wiadomo, powyżej 9 osób trzeba już mieć zawodowego kierowcę z odpowiednia kategorią prawa jazdy:).

Ale dęciaki wynajmujecie? Jak to wygląda? Na każdym Waszym koncercie gracie z trąbką, saksofonem czy puzonem?

Bartek - Na koncertach przeważnie gramy bez dęciaków.

To trochę mocy z Waszej muzy uchodzi?

Bartek - Tak, aczkolwiek nadrabiamy pozytywną energią. Mamy problemy ze znalezieniem ,,trąbki" czy ,,puzonu", bo nie ma w naszej okolicy wielu ludzi, którzy zechcieliby na nich grać niestety.  Pochodzimy z Lubina i tak naprawdę ciężko zmontować pełno brzmiącą ekipę.

Marta - Warto dodać, że zespół musi być zgrany i lepiej jak pochodzi z jednego miasta. Dojazdy na próby i montowanie materiału w biegu przynosi kiepskie efekty. Zresztą mieliśmy już taką sytuację. Poza tym często gramy w  małych klubach z niewielką gabarytowo sceną i jak ma się tam zmieścić 8-10 osób:) jest nie tylko ciasno, ale dość komicznie... jak kogoś rozpiera energia (czyt. mnie) nie ma szans, aby swobodnie się ruszyć:)

Słuchając Waszej debiutanckiej płyty można ją porównać do wielu ciekawych albumów. Jako pierwszy na myśl przyszedł mi krążek Lion Vibrations.

Bartek- Słuchamy reggae i poruszamy sie w tym gatunku od lat i pewnie jakieś bardziej świadome lub nieświadome inspiracje w nas są.

Marta -  Kiedyś podczas wywiadu usłyszeliśmy nawet, że nasza płyta niektórym kojarzy się ze stylem Tumbao. To dla nas ciekawe i nobilitujące.

Na pewno muzycznie trochę też, ale wokalnie bardziej komponujecie się Lionami! W Tumbao był przecież męski wokal.

Bartek- Staramy się grać po swojemu i nie powielać, choć jak juz wspomniałem, wpływów muzycznych nie da się uniknąć,  skojarzenia zawsze mogą się u odbiorców pojawić.


Powiedzcie co Was łączy z takimi artystami jak zespół Hey, Monika Brodka, Hurt i wiele innych. Lista byłaby długa?

Bartek - No, artyści, jest nas kilku:)))))) A tak na serio, na pewno masz na myśli osobę Marcina Borsa, który współpracował z tymi wykonawcami, a w naszym przypadku wykonał mastering płyty.

To było dość zaskakujące, bo raczej mało młodych kapel korzysta z dość uznanego „ucha” Marcina Borsa. Jak doszło do tej współpracy.

Bartek - Słyszeliśmy produkcje i wiele pozytywnych komentarzy na temat pracy Borsa. Od początku zależało nam, aby mastering powierzyć tej konkretnej osobie, choć nie mięliśmy pewności czy Marcin, z wiadomych względów,  podejmie współpracę. Napisałem maila. Zgodził się :).


Dlaczego nie zdecydowaliście się na gości. Przynajmniej w jednym, dwóch utworach. To zawsze ubarwia płytę. Chodzi mi o wokal.

Bartek - Podam przykład: na polskiej scenie reggae są muzycy, który na swojej płycie zaśpiewali w 3 czy 4 kawałkach, a resztę numerów wykonali, tzw. goście. Czysty chwyt marketing` owy, ale nie do końca fair wobec fanów, którzy kupując płytę zespołu X, czekają na utwory z udziałem jednego konkretnego wykonawcy, a dostają wokalny mix. Poza tym wiele już było takich zespołów.

Ale w jednym utworze to chyba jeszcze nie samobójstwo?

Marta - :) Początkowo mieliśmy plany żeby zaprosić Dawida Portasza z Jafii Namuel, ale później temat się gdzieś rozmył. Chcieliśmy, żeby ta płyta była w 100% nasza.
Tak naprawdę na krążku są 3 wokale, ale są to osoby na stałe związane z Naaman! Ja, Ania i Yanek (nasz przyjaciel, który wyjechał do Irlandii, a kiedyś zanim ja trafiłam do zespołu, był jego frontmanem). Gdyby doszedł  ktoś jeszcze byłoby to już mocno przesadzone.

 Jesteście specyficzni, bo na „Sile” można usłyszeć wiele gatunków muzycznych…

Bartek - W pewnym sensie jest to jakaś wyjątkowość:). Brzmieniowo można oczywiście odnaleźć korzenie, czyli reggae, ale także soul, funky czy elementy jazzu. Tworząc, nie zawsze się zastanawiamy nad tym, czy dany numer będzie chwytliwy, czy się sprzeda, itd. … Jesteśmy pasjonatami muzyki i tzw. proces twórczy bardziej liczył się dla nas niż to czy wypust będzie komercyjny.

Jak trafiliście na Lion Stage czyli na Waszego wydawcę. To nie jest wydawnictwo, które wydaje dużo płyt.

Bartek - Wszystko wyszło spontanicznie. Nie jest tak łatwo wydać pierwszą płytę i znaleźć wydawcę. Trzeba zaryzykować i nigdzie nie jest powiedziane, że się uda. w przypadku Naaman, rozesłaliśmy promomixy do różnych wydawnictw, aczkolwiek zależało nam na wytwórniach, które zajmują się muzyką reggae. Pierwsi odpowiedzieli nam ludzie z Lion Stage i byli zainteresowani naszym materiałem. Lubin leży  niedaleko Wrocławia, więc logistycznie też było wygodnie, wszystkie sprawy można było załatwiać szybko i prawie na miejscu.

Ostatnio reggae w Polsce przeżywa spory boom. Niestety nie dzięki głębi i magii słów okraszonych muzyką, a dzięki Mam Talent. To dobrze?

Marta - Mam koleżanki, które nie mają pojęcia o reggae, ale wiedzą kto to jest Kamil Bednarek. Coś w tym jest:). Dla bujanych dźwięków to ma swoje dobre strony, zwłaszcza  jeśli chodzi o promocję tego gatunku.

Bartek - Kamil Bednarek tak naprawdę występem w Mam Talent zrobił przysługę wszystkim kapelom reggae w Polsce, bo odbiór tej muzyki jest teraz dużo szerszy- mam na myśli to,  o czym wspomniała Marta. Zresztą Agnieszka Chylińska w tym programie przyznała się, że choć nie słucha reggae, Bednarek zrobił na niej takie wrażenie, że jak tylko ukaże się jego album, to go kupi. Ludzie otwierają się na ten gatunek, może właśnie dzięki Kamilowi i zauważają, że istnieje popyt na taką muzykę w naszym kraju i tu otwiera się rynek dla muzyków reggae. Mam nadzieję, że percepcja i dość jednowymiarowa konotacja słowa reggae się zmieni dzięki temu i że nie będzie ono kojarzone jedynie ze słońcem, plamami i marihuaną:).


Na jakimś forum ktoś napisał – „szkoda tylko, że płyta Naaman nie trafi na tyle płytek co „Szanuj” SGM.

Bartek- Szkoda, ale wszystko jest kwestią szczęścia lub marketingu. Można sprzedać beznadziejną rzecz jeżeli masz możliwości albo w ogóle nie wyjść z cienia nawet mając dobry materiał, bo ma się za słabą promocję i kontakty. Jest tak wiele kapel, które grają naprawdę przyzwoicie, ale nikt o nich nie słyszał. Udział w Mam Talent z kolei był dla Bednarka jak wygrana w Lotto. SGM był w trakcie nagrywania płyty, kiedy program był emitowany, to mega promocja... oprócz talentu, chłopaki mięli mega szczęście:)


Przeczytaj recenzję płyty "Siła"

Słowa kluczowe: Naaman, "Siła", wywiad, reggae
Artyści
Komentarze
Redakcja dlaStudenta.pl nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego.
Zobacz także
Saszan
Saszan: Wchodzę w trochę inny świat muzyczny [WYWIAD]

Artystka opowiada o nowym singlu - "Czternasty".

Kwiat Jabłoni
Kwiat Jabłoni o pisaniu piosenek, koncercie online i czasie kwarantanny [Wywiad]

Kasia Sienkiewicz i Jacek Sienkiewicz opowiadają nam o ostatnich dwóch miesiącach, które upłynęły im całkiem aktywnie!

Michał Urbaniak
Cztery "P" Michała Urbaniaka: pasja, prawda, praca i pokora [Wywiad]

Nie ma żadnej wątpliwości, że prawdziwe marzenia się spełniają, jeśli będziemy je realizować w zgodzie z zasadą 4P - mówi artysta.

Polecamy
fot. materiały prasowe
Kasia Stankiewicz i Robert Janson - Nasz styl muzyczny nadal jest rozpoznawalny [WYWIAD]

Rozmawiamy z okazji zbliżającej się trasy koncertowej promującej album "Ent".

Kwiat Jabłoni
Kwiat Jabłoni o pisaniu piosenek, koncercie online i czasie kwarantanny [Wywiad]

Kasia Sienkiewicz i Jacek Sienkiewicz opowiadają nam o ostatnich dwóch miesiącach, które upłynęły im całkiem aktywnie!

Polecamy
Zobacz również
Ostatnio dodane
Saszan
Saszan: Wchodzę w trochę inny świat muzyczny [WYWIAD]

Artystka opowiada o nowym singlu - "Czternasty".

Kwiat Jabłoni
Kwiat Jabłoni o pisaniu piosenek, koncercie online i czasie kwarantanny [Wywiad]

Kasia Sienkiewicz i Jacek Sienkiewicz opowiadają nam o ostatnich dwóch miesiącach, które upłynęły im całkiem aktywnie!

Popularne
U2 w Polsce!
U2 w Polsce!

W 2009 roku rusza trasa koncertowa promująca najnowszy album grupy. Chorzów znalazł się na liście dziesięciu europejskich miast, w których zespół na żywo zaprezentuje nowe utwory.

Peja "Na serio"
Peja "Na serio"

Peja ujawnił szczegóły swojego najnowszego albumu, który ukaże się w sklepach 17 września. Na albumie "Na serio" znajdzie się 19 utworów.

Hity na Czasie 2008
Hity na Czasie 2008

Na sklepowe półki trafiła składanka "Hity na Czasie 2008" czyli zapowiedź tego co czeka na fanów eskowych hitów w ramach letniej trasy!