Recenzje - Muzyka

Marshall Mathers LP 2 - Eminem wrócił!

2013-12-09 13:17:09

Ostatnie lata nie były dla Eminema najlepsze. Marshall Mathers od jakiegoś czasu nagrywał coraz bardziej nijakie płyty (dość przeciętne i średnio odebrane przez krytyków "Recovery" z 2010 było "uwieńczeniem" słabego okresu Ema). Internauci bardziej zainteresowani byli szukaniem zdjęcięć przytytego rapera niż jego nowych kawałków. Na szczęście najnowszy krążek autora "My Name Is" to naprawdę dobre nawiążanie do jego ekstraklasowego poziomu z przełomu mileniów. 

Już okładka "Marshall Mathers LP 2" zapowiada powrót do najlepszego dla Eminema okresu. Otwierający płytę "Bad Guy" jednak nie powala. Pierwsze, co rzuca się w uszy to follow-up do "Stana" ("It's just me, you and the music now, Slim I hope you hear it, we are in a car right now, wait, here comes my favorite lyric" - kojarzyć się powinno od razu, nawiązań do płyty z 2000 roku jest zresztą mnóstwo - jak chociażby końcówka "So Much Better" ("I'm just playing bitch, you know I love you"), sampel z "The Real Slim Shady" i plucie w onion ringsy w "So Far..." czy "Criminal" w "Rhyme Or Reason"). Takie utwory jak chociażby "Brainless" czy "Rhyme Or Reason" właśnie mogłyby śmiało zresztą znaleźć się na drugim krążku Eminema.

Ale za to singlowy "Berzerk" to najlepsze, co mogło przydarzyć się teraz Eminemowi. Imprezowy, rozwalający membrany utwór (i klip) w stylu Beastie Boys to powrót do najlepszych czasów dla Mathersa - zresztą obecność Ricka Rubina (jeśli nie kojarzycie tego brodatego jegomościa, zawstydźcie się i sprawdźcie Wikipedię) w teledysku mówi wiele. Marshall po latach zdecydował się na powtórne symboliczne utlenienie włosów i znowu udało mu się stworzyć prawdziwy hit - banger na miarę "The Real Slim Shady". Producencka ręka Rubina maczała swoje paluchy też w kilku innych numerach ("Love Game" czy "So Far...").

Eminem często puszcza oko w stronę mainstreamu jednocześnie nie wyzbywając się swojej bezkompromisowości i wściekłego flow. Niemalże popowe refreny w "Asshole" (zaśpiewany przez Skylar Grey) czy "Headlights" (wokal Nate Ruessa z grupy fun.) a nawet kawałek nagrany z Rihanną (choć jej refren w "The Monster" nie do końca przekonuje) w niczym nie przypominają radiowej bryndzy. Największy potencjał hitowy ma jednak chyba oldskulowy "Love Game" nagrany z Kendrickiem Lamarem. Bity są zróżnicowane - pojawia się gitarka żywcem wyjęta z lat dziewięćdziesiątych ("So Far..." - coś w stylu hybrydy Red Hotów i Offspringa), patetyczne pianinko i mocny werbel w "Brainless" obok nowoczesnych rozpędzonych trapów w "Rap God". Eminem zresztą zawsze miał nosa do producentów.

Co ciekawe, oprócz wyrzucania z siebie słów z prędkością karabinu maszynowego ("Rap God" - tempo naprawdę jest imponujące, do tego wymowne "fuck being normal") Eminem pokusił się o wokalne eksperymenty - jak chociażby początek utworu "So Far...", w którym parodiuje numer "Life’s Been Good" Joe Walsha, śpiewanki w "So Much Better" i "Stronger Than I Was czy zabawa w sylabizowanie i gra słów w "So Much Better" - "Cause a woman broke my he-art I say he-art cause you ripped it in two pa-arts".

"Headlights" to bardzo niespodziewany numer - Eminem po raz kolejny rozlicza się z matką, jednak tym razem Debbie Mathers otrzymuje zapewnienia o miłości syna. "I love you Debbie Mathers, oh what a tangled web we have" czy "You're still beautiful to me, cause you're my mom" - to jeszcze nie było grane.

Eminem oprócz poważnych momentów prezentuje też swoje charakterystyczne, cyniczne i ironiczne poczucie humoru - wyśmiewa hype na Facebooka i nowoczesne gadżety "Got friends on Facebook, all over the world, not sure what that means, they tell me it's good" Cały czas podkreśla też swoje oddanie pomimo trudnej relacji ze swoim miastem - "I can never turn my back on a city that made me". Słuchając wkurwionego "Brainless" nie sposób natomiast nie pomyśleć o agresji "The Way I Am".

Utworów w sumie jest jednak chyba trochę za dużo - razem z bonusami na "Marshall Mathers LP 2" dostajemy 21 kawałków. O takich piosenkach jak "Stronger Than I Was" (bliżej Backstreet niż Beastie Boys) czy mało wyróżniającym się "Evil Twin" (może oprócz szpili wbitej Lady Gadze i Justinowi Bieberowi, Eminem zawsze lubił kąsać popowe gwiazdki) zapewne niedługo nikt nie będzie pamiętał (chociaż na listy przebojów to propozycje mimo wszystko całkiem sensowne).

Słowo o bonusach (bardziej w ramach kronikarskiego obowiązku) - pięć dodatkowych kawałków które nie weszły na "regularny" album to typowe strony B singli - na wyróżnienie zasługuje głównie bit i refren z numeru "Baby".

Fajnym zabiegiem jest zamieszczenie w książeczce tekstów (obok zdjęć domu rodzinnego Eminema, któy niedawno spłonął w pożarze) - to kolejny zabieg, który może przypominać Beastie Boys (a konkretnie wkładkę do "Hello Nasty", gdzie ilość słów musiała robić wrażenie).

"Marshall Mathers LP 2" to najlepsza płyta Eminema od ponad dekady. Z pewnością można postawić ją na podium obok "The Slim Shady LP" i "Marshall Mathers LP". Najbardziej radykalni fani Slim Shady'ego latającego z piłą i w masce Jasona mogą być trochę niepocieszeni, co nie zmienia faktu że najnowszy krążek białasa z Detroit jest najlepszym rapowym albumem (obok "Legends Never Die" R.A. The Rugged Mana - kolejnego czterdziestoletniego amerykańskiego białasa) tego roku. Guess who's back...

Michał Przechera (michal.przechera@dlastudenta.pl)

Słowa kluczowe: eminem marshall mathers lp 2 recenzja nowy album berzerk rap god headlights
Artyści
Komentarze
Redakcja dlaStudenta.pl nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego.
Zobacz także
Romantic Psycho - recenzja płyty Quebonafide

Rapowana poezja. Co tym razem skrywa w sobie nowa płyta?

POCZTÓWKA Z WWA, LATO '19 - recenzja płyty

Leci nowy Taco - poznajcie naszą opinie!

Rammstein - Rammstein [Recenzja albumu]

Oceniamy najnowsze wydawnictwo kontrowersyjnego, niemieckiego zespołu.

Polecamy
Graffiti na systemowym obelisku
Graffiti na systemowym obelisku

Analizujemy wszystkie utwory z płyty "Głodni z natury" Hukosa i Ciry.

Pih nie ma złudzeń
Pih nie ma złudzeń

Robert Biedroń i Monika Olejnik raczej nie postawią tej płyty na półce.

Zobacz również
Ostatnio dodane
Romantic Psycho - recenzja płyty Quebonafide

Rapowana poezja. Co tym razem skrywa w sobie nowa płyta?

POCZTÓWKA Z WWA, LATO '19 - recenzja płyty

Leci nowy Taco - poznajcie naszą opinie!