Recenzje - Muzyka

Lepsze Żbiki i najlepszy Ten Typ Mes

2013-10-08 15:44:42

Michał: Dwie ostatnie płyty Tego Typa Mesa, "Zamach na przeciętność" i "Kandydaci na szaleńców" mój player polubił na długi czas. Dlatego zapowiedzi najnowszej propozycji szefa Alkopoligamii (nagrana ze sporą ekipą Lepszych Żbików) zaostrzyła mój apetyt niczym zapach pizzy z wołowiną podczas gastrofazy. I (uwaga, mały spoiler na początek) o ile Mesowi nie da się odmówić coraz większych skillsów i konsekwentnej kontynuacji obranego wizerunku, o tyle najnowszy krążek podpory 2cztery7 momentami może przyprawić o ból głowy i niestrawność. Zaproszenie tak dużej liczby gości to miły gest w ich stronę, jednak najlepsze momenty albumu to te, w których mimo wszystko nawija sam Mes.

Jurek: Jaka znowu niestrawność, przyjacielu, czy ty przypadkiem nie obejrzałeś zbyt wielu filmików z Pakolem czy raperem Sową, a może po prostu zbyt długo opierdalaliśmy się z recenzją tego niekiepskiego przecież krążka? "Ten Typ Mes i Lepsze Żbiki" to album doskonale komponujący się z odeszłym już w wieczność minionym bardzo gorącym latem - grill, jeziorko, plaża, bang w klubie i leniwie płynący świat z "Urszulą" na słuchawkach. Generalnie jestem w stanie podpisać się pod twoją opinią, że solówy Mesa należy postawić o wiele wyżej, ale nie za bardzo zgadzam się z przytoczonymi argumentami. Ta dość eksperymentalna kompilacja nie jest właśnie dowodem na kontynuowanie drogi muzycznej Typa, ale na to, że nie stoi w miejscu i poszukuje nowych rozwiązań - w kilku utworach znajduję kilka bardzo zacnych wpływów z kręgów porządnej alternatywy (Kobiety, Afro Kolektyw), dość udane flirty z popem, które tym razem wychodzą ponad śpiewane refreny oraz numery, które spokojnie znalazłyby się na bestofie Mesa, gdyby tylko chciał kiedyś takie wydać ("Zjebane miasto", "Patrzę w rachunek", "Prawda wanted dead or alive"). I za to dla Piotrka piona. Nie mam też wrażenia, że "Lepsze Żbiki" miały w jakiś sposób konkurować z poprzednimi nagraniami czy odnosić się do dotychczasowego wizerunku Mesa - być może chciał wypromować kilku co zdolniejszych kumpli, spłacić jakiś dług wdzięczności, co tylko pokazuje, że nie jest bufonem i przewożonym megagościem. Dalej jest oryginalnym, jednym z najlepszych (a moim skromnym zdaniem najlepszym) raperów w Polsce, rozpierdalającym flowem kolesiem (potrafi przyspieszyć bez skuchy jak Bolt i pływać po podkładach jak Phelps), który kilka ciekawych rzeczy przeżył i w ciekawy sposób potrafi o nich opowiedzieć.

Z tym Pakolem i Sową to chyba jednak się kolega nieco zagalopował - nie myślałem aż o takiej niestrawności, bardziej chodziło mi o rozmycie wyrazistości albumu. Nawet po kilku przesłuchaniach nowego Mesa w głowie zostaje raptem kilka zwrotek i ogólny mętlik. Nie pisałem też o kontynuacji muzycznej drogi Piotrka S. tylko jego wizerunku - to jednak jest pewna różnica. No spoko, kilka gościnnych zwrotek (rapowych, dodajmy) naprawdę robi wrażenie (Pjus z wersem "Nie będę cię pouczał, pokazywał kto jest lepszy i tak każdy z nas stanie się czasem przeszłym" w utworze "Ostatnio ich nie widzę" czy Pyskaty w "Ostrości" - "Bajzel w głowie nie rzuca piachem w tryby machiny ale wiem, że ten biznes jest brudny i śliski jak winyl), ale na dłuższą metę romans MC z popem (nieważne, czy to Ten Typ Mes czy Busta Rhymes) najczęściej powoduje, że płyta z miejsca zyskuje określenia typu "wakacyjna, imprezowa, grillowa" - a to chyba jednak nienajlepsza rekomendacja. Nie przekonują mnie też jazzujące refreny Moniki Borzym, zwrotki Wdowy i Stasiaka czy uberpaskudne autotune'y w "Urszuli" czy bonusowym "Katuję stare płyty". Zgodzę się za to z wyborem "Prawdy" i "Zjebanego miasta na potencjalnego bestofa, jednak dla mnie niekwestionowanym numerem jest wspomniana przed chwilą "Ostrość" z gościnną zwrotką Pyskatego, po której Małolat (obecny zresztą w numerze "Na dnie") powinien nieco się zawstydzić. "Ten Typ Mes i Lepsze Żbiki" to sympatyczna, miejska płyta, jednak w porównaniu z ostatnimi nagrywkami Mistera Nobody i MC Nic Na Niby to jednak jakościowy zjazd.

Zjazd? No poniekąd, ale cały czas mamy tu na myśli cały album, a nie formę Mesa, któremu na szczęście nie brakuje pomysłów oraz zwyczajnej chęci robienia muzyki bez spinania się i ścigania z samym sobą. Być może akurat tobie potrzebna była ta płyta, żeby się przekonać, że Szmidt raczej nie powinien tak skakać po gatunkach (choć miałbym tu na myśli bardziej jego produkcje niż samą nawijkę - to przecież jeden z nielicznych rapsów w Polsce, który da radę coś zaśpiewać i odnaleźć się poza rapowym nurtem), ale uważam, że obiektywnie mamy do czynienia z płytą bardzo przecież godną uwagi. I nie w takim kontekście, żeby z niej łachać, co też odwalił mocny i ceniony przecież gracz, ale fajnie sprawdzić, co też koleś ma w zanadrzu, gdy sam z własnej woli sprawdza się w innym klimacie. Wychodzi mu to całkiem fajnie, a że niektóre Lepsze Żbiki nie potrafiły wystarczająco pokazać swoich umiejętności? No cóż, niech biorą przykład ze swojego patrona, który na featuringu zjada właściwie każdego, u kogo się pojawia.

Amen. O forme Mesa raczej bym się nie obawiał - zarówno jako raper, producent, felietonista jak i wydawca ciągle radzi sobie bardzo dobrze (czasami chciałoby się stawierdzić, że coraz lepiej). Na koniec jeszcze dwa kciuki w górę - jeden dla Szoguna (Szogun, co za bity), drugi za bardzo przyjemne, oryginalne wydanie albumu (nam wpadła w łapy wersja limitowana) - my również mamy sentyment do gadżetów przedstawionych w książeczce. "Ten Typ Mes i Lepsze Żbiki" nie będzie krążkiem, który wytrze się od słuchania, jednak - pomimo wszystkich zarzutów i marudzeń - jestem w stanie przyznać mu (w szkolnej skali) solidną trójkę z plusem (choć momentami zasługuje na o wiele wyższą ocenę). Szkoda tylko, że lato już się skończyło.

Ja wystawiam czwórkę, a kolejny plus dodaję za żbiki - te zwierzęta to prawdziwe przekoty!

TEN TYP MES: WCIĄŻ SZUKAM TEGO HAJSU - PRZECZYTAJ NASZ WYWIAD

Rozkminiali:
Michał & Jurek

Słowa kluczowe: ten typ mes i lepsze żbiki recenzja nowa płyta mesa alkopoligamia urszula na dnie
Artyści
Komentarze
Redakcja dlaStudenta.pl nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego.
Zobacz także
Romantic Psycho - recenzja płyty Quebonafide

Rapowana poezja. Co tym razem skrywa w sobie nowa płyta?

POCZTÓWKA Z WWA, LATO '19 - recenzja płyty

Leci nowy Taco - poznajcie naszą opinie!

Rammstein - Rammstein [Recenzja albumu]

Oceniamy najnowsze wydawnictwo kontrowersyjnego, niemieckiego zespołu.

Polecamy
Umarł Król, niech żyje Król
Umarł Król, niech żyje Król

Michael, dobrze Cię znowu usłyszeć.

Elektryzujący Tarkan - Zbliżenie
Elektryzujący Tarkan - Zbliżenie

Po kilku latach przerwy, niekoniecznie z wyboru, powrócił z nowym krążkiem "Come closer", na którym prezentuje całkiem nowego siebie. Najwidoczniej rygor tureckiego wojska zmienił nieco jego muzyczne zmysły, ponieważ krążek jest naprawdę elektryzujący.

Zobacz również
Ostatnio dodane
Romantic Psycho - recenzja płyty Quebonafide

Rapowana poezja. Co tym razem skrywa w sobie nowa płyta?

POCZTÓWKA Z WWA, LATO '19 - recenzja płyty

Leci nowy Taco - poznajcie naszą opinie!