Recenzje - Muzyka

Graffiti na systemowym obelisku

2013-08-30 12:55:53

Każdy rapowy duet ma swoją mocniejszą stronę. Nie trzeba wychylać się za granicę żeby potwierdzić tę tezę. WWO, Warszafski Deszcz czy Grammatik miały w składzie jednego MC, który drugiego - chcąc nie chcąc - chował w cień. I jak Cira na codzień grywa zdecydowanie w wyższej lidze niż Hukos, tak na "Głodnych z natury" autor "Knajpy upadłych morderców" zaliczył kilka naprawdę solidnych zwrotek.

To pierwsza długogrająca i legalna kolaboracja Hukosa i Ciry, jednak przyjaciele z dzieciństwa nieraz ze sobą juź nagrywali - ostatnio można było usłyszeć ich razem na solówce tego drugiego ("Plastikowy Kosmos") a wcześniej zrobili przecież mnóstwo wspólnych tracków (już dekadę temu przecież współtworzyli Panoramę Paru Faktów, Cira pojawiał się też na legalnych i nielegalnych albumach Hukosa).

Już okładka "Głodnych z natury" intryguje. Na pierwszy rzut oka białe cegły wyglądają jak oczywisty follow-up do "The Wall" Pink Floyd. Naprawdę ładne, ocierające się o 3D wydanie. Ciekawie też opracowana została książeczka z tekstami, dzięki której obraz albumu staje się pełniejszy (choć, niestety, można znaleźć w niej sporo nieścisłości).

Dwóch białostockich MCs na warsztat wzięło to, co ich frustruje i rozczarowuje. "Głodni z natury" to gorzkie spojrzenie na współczesną Polskę (chociaż bez większego wchodzenia w kwestie ideologiczno-polityczne) z perspektywy trzydziestolatka bez większych perspektyw. Jedyne, co pozostało to marzenia.

Zamiast rzucać ogólnikami postanowiliśmy przeanalizować cały album - utwór po utworze.

"Głód (Intro)"

Album rozpoczyna się tajemniczym, poetyckim intrem Ciry. Idziemy przez las, niczym Siekiera. Klimat, klimat, klimat. Po dobiegnięciu na skraj lasu i spotkaniu dawnego towarzysza podróży można dalej ruszać w drogę. Choć już jakby mniej boli głód i zmęczenie, to na początku ręce może wiązać...

"Supeł"

Mocna gitarowa luta na początek. Wszystkich związuje jakiś supeł - supeł pracy, pieniędzy, zależności rodzinnych i personalnych (nie mam pracy, nie mam prawka, nie mam prawa żyć). Hukos i Cira chcą wyrwać się z pęt ograniczeń. Reakcja łańcuchowa nieszczęść często nie pozwala na zrzucenie pętli. Nie ma przyczyny i znika skutek. 

"Widzę, spływam"

Czas - to temat często brany na warsztat wśród artystów (niezależnie od scenicznego pochodzenia). Świetne zwrotki parzyste (Cira i Zeus), słabiutkie nieparzyste (Hukos z nieszczęsnym Nie jestem typem gwiazdora, nie rucham Zuzy Walkowiak, bez wywiadu u Prokopa #telewizja śniadaniowa i Z.B.U.K.U.). Dopóki jeszcze nie boimy się marzyć, niestraszna będzie nawet scena bijąca po mordzie, nawet jeśli bije nas. Świetny bangerowy bit L PRO i sampel z Haliny Frąckowiak.

"Hajer"

"Hajer" to specyficzny dialog poetyckiego Ciry (Na szczycie Kilimandżaro siedzę z wiarą i myślę, kto narysował Rysy, kto nurt wyśle Wiśle) i przyziemnego Hukosa (Liczą nam sos za płytę, a ściga nas Provident / Kiedy się w końcu ożenisz i kiedy bank da ci kredyt). Pierwsza z kilku świetnych produkcji BobAira na "Głodnych z natury". No i bardzo przyjemny teledysk. Jedziemy w góry?

"Jeszcze wyżej"

W góre, w górę, w górę. Porażki utwardzają skórę. Zamiast imprezy - szpital, zamiast sukcesu - komornik. Pierwszy z trzech nienajlepszych śpiewanych refrenów na płycie (sorry Kasia Garłukiewicz), ale oldskulowy bit (zgadnijcie czyj) na piąteczkę. Rutkowski i mama Madzi, trotyl na Tupolewie, cyberpunk, neonazi. Boniek, Lato i Kręcina. Odwróć twarz do słońca.

"Przeszczep"

Nie da się przeszczepić stylu, oryginalności i umiejętności. Nie da się być raperem nosząc tylko szerokie spodnie, wciągając kreski i bujając się z dupami. Nie można rozmawiać o hip-hopie nie wiedząc, kim jest KRS-One. Cira w swojej zwrotce płynie przyspieszając do monumentalnego bitu Donatana. Krytyka tego, co w skrócie można nazwać kserokopia, dno. Lepiej tworzyć, zamiast rzygać do kibla.

"Nie potrzebuję tego gówna"

Koszulki zamiast winyli, snapbacki, loose-fity i airmaxy. Fake ass shit, nie potrzebuję tego gówna. Naprawdę niezła zwrotka Hukosa (Tytuły singli wymyślone, by sprzedawać koszulki), szczerzy i wkurzeni (show-biznes z wirusem HIV) Kali, Paluch i Kajman na featuringu. Materiał na (głupie określenie) przebój. Z tyłu głowy pozostaje tylko pytanie (w tym przypadku do Palucha) - czy naprawdę hejterzy są aż tak ciekawym obiektem socjologicznym, żeby nawijać o tym na każdej płycie?

"Mój ulubiony MC"

Kto jest Waszym ulubionym MC? Cira w tym (króciutkim, bo zaledwie dwuminutowym) utworze propsuje (między innymi) Tupaca (poeta i thug), Big L'a, Pig Puna, Biggiego i Włodiego. Onaniści z gimnazjum z numeru skumają chyba tylko "Łooo jak Red" Hukosa na koniec. Niech Twój ulubiony MC też nauczy Cię pierdolić autocenzurę.

"Starzy kumple"

Pamiętacie jeszcze czasy pistoletów i róż w radiu? Numer - sentyment, stara szkoła i wspomnieniowy bit No Name Full of Fame. Kto przesunął wskazówki z szalonego cyferblatu? Hołd dla wszystkich ziomków, którzy poznikali gdzieś tam po drodze. Wszyscy mamy znajomych z osiedla, któtych nie widzieliśmy od lat a o których trudno zapomnieć. Co się stało z nimi wszystkimi? Szacunek od Hukosa i Ciry dla starych kumpli.

"Idziemy bandą"

Fama Familia na bicie Donatana gościnnie w numerze o jedności. Chociaż los nas rozrzucił po różnych stronach globu, znajdziemy powód, by usiąść do jednego stołu. Starzy kumple z poprzedniego numeru tym razem w jednym kawałku. Zupki chińskie bardziej niż kawior i przyjaciele bardziej niż zespół. 

"Głód (Skit)"

Ciąg dalszy intra. Tym razem to Hukos idzie przez las. Lewa, prawa, lewa, prawa, maszeruj żołnierzu. Każdy chce dojść do jakiegoś celu. Nie wszystkim będzie to dane. Lewa, prawa, lewa, prawa.

"Głodni z natury"

Utwór tytułowy. Mnóstwo gości, manifest jedności. Bardzo dobre zwrotki Shelleriniego, Bezczela i Pyskatego. Busta Rhymes nagrywa z Tiesto, Ludacris z Bieberem. Wilczy apetyt na zjadanie wackow zawsze będzie w cenie. Rap stracił zęby? Gdzie jest Tupac Amaru, gdzie jest Christopher Wallace? Kolejne propsy dla producentów - tym razem za bit odpowiadali NNFoF.

"Czy to miało tak wyglądać?"

Jest tak, jak się spodziewałeś? Lamusy z hajsem i porównywanie wszystkich kobiet do tej jednej. Jak Spięty - jest tak do dupy raczej. Nie kradniesz? Dojdziesz od pucybuta do pucybuta. Niestety, numer psuje nieco paskudny refren z autotune'a (sorry Głośny).

"Rozdaję serce"

Drugi z rzędu kawałek, w którym refren nie rzuca na kolana (sorry Justyna Kuśmierczyk). BobAir (po raz kolejny) co za bit - muzyka przywodzi na myśl Nowy Jork z ubiegłego wieku. Czilaut i tekst o uczuciach (dla najbliższej rodziny, kobiet i kumpli). Mega pozytyw - serca jak dzwon, amorów i źródełka z hajsem. Co lepszego od serca można dać? Jeden z niewielu na "Głodnych z natury" kawałków wywołujący uśmiech na twarzy.

"Outro"

Żartrobliwy skit zamykający płytę. Niech niebiosa błogosławią Twoją pasję. Bardziej skip niż repeat. Andre Young też by się "Outrem" pewnie nie zajarał. Nic dodać, nic ująć.

"Polska ulewa"

Bonus track na koniec. Jeden z najlepszych (jak nie najlepszy) numerów na tej płycie. Bolesne rozliczenie Polski pod głos Anny Jantar. Kwaśny deszcz pada na wszystkich, niezależnie od umiejscowienia na politycznej mapie czy zawodu. Moknie naziol, moknie lewak. Choć fiskus zjada pobory, dookoła panuje degrengolada, to mimo wszystko w tle majaczy gdzieś nadzieja. Wyskocz za burtę wprost w rzekę miłości. Wychodzi słońce. Namaluj graffiti na systemowym obelisku.

"Głodni z natury" to naprawdę przyzwoita płyta. W skali szkolnej dość solidna czwórka. Aż tyle i tylko tyle. Można do niej wracać (głównie z powodu Ciry i gościnnych zwrotek Zeusa, Shelleriniego czy Pyskatego), ale wydany kilka miesięcy "Plastikowy kosmos" przekonuje o wiele bardziej.

Michał Przechera (michal.przechera@dlastudenta.pl)

Słowa kluczowe: hukos cira głodni z natury recenzja hajer widzę spływam
Artyści
Komentarze
Redakcja dlaStudenta.pl nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego.
Zobacz także
Romantic Psycho - recenzja płyty Quebonafide

Rapowana poezja. Co tym razem skrywa w sobie nowa płyta?

POCZTÓWKA Z WWA, LATO '19 - recenzja płyty

Leci nowy Taco - poznajcie naszą opinie!

Rammstein - Rammstein [Recenzja albumu]

Oceniamy najnowsze wydawnictwo kontrowersyjnego, niemieckiego zespołu.

Polecamy
Karcer - Anarchiva
Karcer - Anarchiva

O tym, że punk nie umarł, w zeszłym roku przypominać próbował słupski Karcer. I mimo, że zestawianie ich z wcześniejszymi kapelami jest oczywiście na wyrost, trzeba przyznać, że całkiem nieźle sobie poradzili.

KaeN - przerost formy nad treścią
KaeN - przerost formy nad treścią

"Piątek 13-go" to nie jest aż tak zła płyta, jednak konia z rzędem temu, kto przesłucha jej za jednym zamachem.

Zobacz również
Ostatnio dodane
Romantic Psycho - recenzja płyty Quebonafide

Rapowana poezja. Co tym razem skrywa w sobie nowa płyta?

POCZTÓWKA Z WWA, LATO '19 - recenzja płyty

Leci nowy Taco - poznajcie naszą opinie!