Wybierz miasto
Muzyka Logowanie / Rejestracja
Znajdujesz się w ogólnopolskim wydaniu.

Biografia: Hurts

Biografia: Hurts

Hurts - brytyjski duet synth-popowy i electro-popowy. O ich muzyce świadczą juz choćby nazwy kapel, w których się wcześniej udzielali: Bureau i Daggers. Hurts grali też koncerty przed Garym Numanem - legendą elektroniki i new romantic.

Do najbardziej znanych utworów należą "Better Than Love", "Wonderful Life" (dla nie wtajemniczonych, nie jest pod żadnym pozorem cover hitu lat 80. w wykonaniu Blacka), "Illuminated", "Blood Tears & Gold" oraz "Silver Lining".

Obaj większość dorosłego życia spędzili na zasiłku. W końcu postanowili, że zostaną gwiazdami popu. Zaczerpnęli co nieco z Depeche Mode, Tears for Fears czy Prince'a, a także z muzyki filmowej. Nagrali tani klip, napisali list miłosny do Kylie Minogue oraz wydali album, który w Niemczech i Polsce pokrył się złotem. Oto Hurts.

Hurts założyło dwóch Anglików - klawiszowiec i gitarzysta Adam Anderson i wokalista Theo Hutchcraft. Od początku wiedzieli, co chcą osiągnąć. - Chcieliśmy robić muzykę pop, którą pokochałoby mnóstwo ludzi - tłumaczył w rozmowie z Wirtualną Polską Anderson. - Chociaż byliśmy jeszcze beznadziejnymi muzykami i nie bardzo mieliśmy pojęcie, co robimy, mieliśmy ogromne ambicje. One są bardzo ważne, bo w dzisiejszej muzyce pop często ich brakuje. I mam wrażenie, że ten pierwszy cel został już osiągnięty.

Spotkali się przed jednym z manchesterskich klubów w Boże Narodzenie 2005 roku. Poznali się przez wspólnych znajomych i po prostu zaczęli rozmawiać o muzyce. Okazało się, że mają podobne zainteresowania. Nie zamknęli się jednak od razu w jednym pomieszczeniu, by nagrywać przyszłe hity. Ponieważ pochodzili z różnych środowisk i obawiali się, że nie uda im się zaprzyjaźnić, postanowili najpierw pracować "na sucho", bez osobistych zażyłości. Przez dłuższy czas kontaktowali się głównie poprzez internet. - Jakoś nie mogliśmy się spotkać twarzą w twarz - opowiadał Anderson w promocyjnym wywiadzie. - Może to przez styl życia Theo. Nie wiem. Znaliśmy się jednak i tworzyliśmy razem muzykę.

Efektem tych działań była grupą Daggers - byli agresywni i mieli obsesję, by zostać gwiazdami popu. - Wciąż analizowaliśmy piosenki - wspominał Hutchcraft. - Chcieliśmy nagrać idealny popowy przebój. Stworzyć perfekcyjny popowy zespół, ale nam się nie udawało.

Zmęczeni i znudzeni poczynaniami formacji, Adam i Theo postanowili spróbować czegoś innego. - Nasz obecny zespół jest reakcją na Daggers, choć obie grupy bardzo się różnią - tłumaczył frontman dziennikarzom "Aktivista!". - To był świetny okres, dobrze się bawiliśmy, ale przy okazji dowiedzieliśmy się, co chcemy osiągnąć, a jeszcze bardziej - czego nie chcemy robić.

Nim jednak pojawił się koncept Hurts, panowie przeżyli małą przygodę ze stylem disco lento. - Wszystko zaczęło się na granicy przemiany Daggers w Hurts - wyjaśniał Theo na łamach "Aktivista!". - Pisaliśmy wtedy wolniejsze, bardziej nastrojowe piosenki. Wcześniej, jeszcze w Daggers, czerpaliśmy sporo inspiracji z ważnego dla nas italo disco. Rozglądaliśmy się za jakimś punktem odniesienia i wtedy dowiedzieliśmy się o disco lento.

Nie była to jedyna inspiracja artystów. Obydwaj zafascynowani byli muzyką filmową, a także Depeche Mode, Tears for Fears i Prince'em, o którym Hutchcraft powiedział: "prawdopodobnie najlepszy muzyk wszech czasów". Theo uwielbiał również Otisa Readinga i The Righteous Brothers. Z tych wszystkich elementów narodził się styl Hurts.

Obowiązki panowie podzielili według prostego klucza - każdy robi to, w czym jest najlepszy. - Wspaniałe u nas jest to, że Theo jest świetny we wszystkim, co mi osobiście sprawia problemy i na odwrót - tłumaczył na stronach WP.pl Adam. - Nasz sukces buduje się poniekąd na naszych przeciwstawnych umiejętnościach. Ale w pewnym sensie faktycznie ja jestem tym "muzykiem", a on gwiazdą pop.

Sam zespół narodził się podobno dość spontanicznie. - Pewnej nocy usiedliśmy i skomponowaliśmy utwór - wyjaśniał Adam Michałowi Kirmuciowi z "Teraz Rocka". - Trwał siedem minut i kiedy go skończyliśmy, spojrzeliśmy na siebie i powiedzieliśmy sobie, że to będzie nasz nowy projekt. Następnego ranka powstało Hurts.

Dalej już było z górki. - Nie mieliśmy nic do roboty, zaczęliśmy więc pisać w inny sposób - mówił w promocyjnym wywiadzie Hutchcraft. - Przyszło nam to bez wysiłku. Piosenki same się pojawiały, ale były zupełnie inne. Nie byliśmy wkurzeni czy zmartwieni, ale pełni nadziei i melancholii.

Wspomniany przez Andersona numer to "Unspoken". Był on o tyle istotny, że właśnie z niego Anglicy zaczerpnęli nazwę. - W tamtej piosence jest taki wers, który zawiera właśnie słowo "hurts" - wyjaśniał artysta. - To był taki magiczny moment. Czuliśmy, że to świetnie brzmi, wygląda.

Kwestie wizualne od początku były dla muzyków niezwykle ważne. - Muzyka potrzebuje stylu, żeby istnieć - tłumaczył wokalista w "Aktiviście!". - Trzeba być strasznym leniem, żeby nie prezentować swojej twórczości w odpowiedni sposób. Dla nas sama muzyka to za mało, nie określa w pełni tego, kim jesteśmy. Trzeba dodać do niej teledyski, koncerty i styl - wszystkie te elementy wpływają na siebie nawzajem i dopiero razem wzięte tworzą pełny obraz. Szkoda, że jest tak wiele zespołów miernych pod względem wizualnym, dla mnie to głupota nie myśleć o swoim image'u. Kiedy widzę kapelę, potrzebuję wszelkich możliwych bodźców, syntezy wszystkich elementów. Uważam, że jeśli zespół wygląda świetnie, ale średnio brzmi, to lepiej niż kiedy zespół brzmi super, ale wygląda źle.

Panowie postarali się więc o wyrazisty image - koszule, marynarki, gładko uczesane włosy - oraz pierwszy teledysk, który nakręcili za 20 funtów. Powstał on do utworu "Wonderful Life". Okazało się, że wielki budżet nie jest konieczny, by zrobić wrażenie. - Kiedy nie masz nic, wszystko, czego potrzebujesz, to dobry pomysł - tłumaczył Theo na stronach "Teraz Rocka". - Okazało się, że ten pomysł zaskoczył.

Rzeczywiście zaskoczył, klip obejrzało na YouTube milion ludzi. Imponujący wynik był pierwszym zwiastunem sukcesu formacji. Kolejnym - BBC. Brytyjski duet znalazł się na 4. miejscu plebiscytu BBC Sound of 2010. Tym samym Hurts zostali uznani za jedną z największych muzycznych nadziei na ten rok.

Nie pozostało nic innego, jak nagrać płytę. Pierwsze zapowiedzi pojawiły się wiosną 2010 roku. W maju duet wydał pierwszy singel, "Better Than Love". Premierę longplaya "Happiness" wyznaczono na wrzesień.

Nim jednak wydawnictwo pojawiło się w sklepach, dbając o wizerunek, grupa zatroszczyła się o stylową czarno-białą sesję fotograficzną i nakręciła nowy, droższy klip do "Wonderful Life". - Ta druga, profesjonalna wersja jest hołdem dla tej pierwszej - wyjaśniał Anderson na stronach WP.pl. - Musieliśmy zrobić nowy teledysk, ponieważ MTV nie chciało grać pierwszej wersji ze względu na kiepską jakość. Ale i tak zawsze chcieliśmy nagrać większy bardziej profesjonalny klip.

Anglicy mieli dla sporej już grupy fanów jeszcze jedną niespodziankę. W utworze "Devotion" pojawiła się... Kylie Minogue, która zdaniem artystów brzmiała jak Kate Bush.

- Skończyliśmy płytę jakiś czas temu, ale czegoś nam wciąż brakowało - opowiadał o okolicznościach współpracy frontman, Theo Hutchcraft. - Cały longplay jest o kobietach i chcieliśmy, by pojawiła się na nim jakaś przedstawicielka płci pięknej. Mieliśmy utwór o niewierności, zatytułowany "Devotion". Zdobyliśmy się więc na odwagę i zapytaliśmy Kylie, czy nie zaśpiewałaby z nami. A ona się zgodziła. Napisaliśmy do niej list miłosny. A ona na niego odpowiedziała.

"Happiness" ujrzał światło dzienne 6 września 2010 roku. Album dotarł do 2. miejsca list sprzedaży w Austrii, Niemczech, Polsce i Szwajcarii. Na UK Charts, zdobył 4. lokatę.

Na styczeń 2011 roku, duet zapowiedział 3 koncerty w naszym kraju - 21 stycznia w Krakowie w Studio, dzień później w warszawskiej Stodole oraz 23 stycznia w gdańskim Parlamencie.

- Wbrew powszechnej opinii, jesteśmy zupełnie inni niż na fotografiach - zapewniał wokalista w wywiadzie dla Wirtualnej Polski. - Ludzie są przekonani, że nasza muzyka jest smutna. Nic z tych rzeczy! Piszemy radosne, pełne nadziei piosenki. Jest w tym, co robimy, pewna dawka ironii. Oczywiście, traktujemy wszystko poważnie, ale nie za bardzo poważnie.

 
BLOK PROMOWANY
Energia pomarańczy w pielęgnacji ciałaWeź udział w konkursie i wygraj zestaw kosmetyków Ziaja z zawartością naturalnego masła pomarańczowego.
FB dlaMaturzysty.pl reklama