Wybierz miasto
Muzyka Logowanie / Rejestracja
Znajdujesz się w ogólnopolskim wydaniu.

Piotr Rogucki: Nie daję recepty, jak żyć [WYWIAD]

2016-01-05

Artysta niezwykle charyzmatyczny. Jak sam mówi, nie postrzega siebie jako część rynku a swoim autorytetom nie dorasta do pięt. Kontrowersyjne postrzeganie rzeczywistości przedstawił w swoim najnowszym wydawnictwie „J.P. Śliwa”. Odpowiedział szczerze na temat szczerości świata, muzyki i kapitalizmu. Piotr Rogucki. Artysta bezkompromisowy.

„J.P. Śliwa” to album historia, wydawnictwo z utworami, tekstami, obok których nie da się przejść obojętnie. Wszystko się rewelacyjnie uzupełnia. Czy uważa Pan, że muzyka to jest ciągłe poszukiwanie?

Muzykę nie zawsze trzeba traktować tylko jako przerywnik trasie. Jeśli muzyka nie jest traktowana tylko jako rozrywka, może nas przenosić w emocjonalne i duchowe rejony człowieka. Każda dziedzina sztuki, zarówno literatura jak i muzyka , jest możliwością stworzenia przestrzeni, która odsyła odbiorcę do ciekawych terenów. Oczywiście nie każdy musi to w taki sposób postrzegać i w taki sposób eksploatować. Dla mnie zawsze piosenka i muzyka była rodzajem podróżmy do miejsc, z których sobie nie zdawałem sprawy, że istnieją.

Na Pana nowej płycie utwór nie jest tylko tzw. "czasoumilaczem”. Utwór jest manifestem, którzy porusza problemy, o których się nie mówi…

O problemach, które poruszam w swoim nowym wydawnictwie mówi się. Natomiast monopol na temat kondycji człowieka posiadają media informacyjne i politycy. Slogany, które nie do końca są poparte faktami, znajdujące się na pierwszych stronach gazet typu „zobacz, co zrobiłem!”, „dziennikarz grzebał w śmietniku – dowiedz się dlaczego!”- to jest traktowanie ludzi jak idiotów. Internet spowodował natłok takiego zrównywania do gorszego, idiotyzmu, który przechwytują media publiczne tylko po to, żeby konkurować z internetem. Internet natomiast nie ma żadnych skrupułów niestety, żeby posługiwać się głupotą.

Eksperymentowanie muzyką jest czymś naturalnym? Czy to właśnie rynek wymusza trendy?

Ja nie jestem częścią rynku, nie postrzegam siebie w taki sposób. Postrzegają mnie tak wydawcy. Ale jest to całkiem poza mną. Szukam oryginalnego języka, dzięki któremu moja treść i to co mam do przekazania zaspokoi impuls zmuszający mnie do tworzenia. Mój sposób szukania jest odpowiedzią na sposób postrzegania rzeczywistości. Piosenka i rozrywka muzyczna niesie w sobie potencjał autonomicznego dzieła sztuki.

Autorytety w dzisiejszym świecie zanikają niestety. Jakie są Pana odczucia jeśli chodzi o dzisiejszy świat? Czy posiada Pan swój autorytet? I czy uważa Pan siebie za autorytet dla drugiej osoby?

Absolutnie nie uważam siebie za autorytet, nie dorastam do pięt tym, którymi sam się inspiruję. Sama pozycja autorytetu nie do końca jest wiarygodna.

Nasze społeczeństwo jest trochę przesiąknięte toksycznymi relacjami….

Każdy to odczuwa. To jest problem na skalę światową. Mam wrażenie, że to tendencja ogólnoświatowa, nie tylko polska. Świat dochodzi do takiego momentu, że w pewien sposób musi się to „coś” przemienić. Albo będzie to pozytywna albo negatywna przemiana.

Czy uważa Pan, że muzyka wpływa na ludzkie relacje? Czy może ona zmienić świat? Może jesteśmy w stanie przez muzykę naprawić trochę ludzi?

Wszystko ma wpływ na świat i na ludzi. Ja wykorzystując muzykę mam szerszy zakres do komunikacji z ludźmi. Sama muzyka nie wyleczy ludzi. Ja sam nie mam tendencji do leczenia. Sam jestem zamieszany w to wszystko, nie jestem zdrowy, nie czuje się kompetentny do leczenia. Staram się budować przestrzeń, w której będziemy mogli zobaczyć, że istnieje coś więcej.

Ludzie chyba trochę zagubili swój patriotyzm w dzisiejszych czasach…Czy my czujemy się Polakami? Czy muzyka pomaga w poszukiwaniu polskości?

Pojęcie patriotyzmu i religijności, katolicyzmu, narodu to niebezpieczne slogany … Ja w “J.P. Śliwa” rozmawiam w sposób otwarty, nie daję recepty, jak żyć. W swoim wydawnictwie poruszam tematy, które mogą dotyczyć i dotknąć wiele osób. Chodzi tylko o to, żeby każdy z nas się zastanowił nad tym, że istnieją różne poziomy rzeczywistości. Jeśli nie żyjemy w harmonii, następuje dysonans, poczucie zagrożenia, które owocuje frustracjami i agresją wobec świata.

Doszukuję się w całym wydawnictwie problemów nietolerancji i uczuć. Problemów przejścia na tą lepszą stronę i dokonywania odpowiednich wyborów. Czy ludzie potrafią żyć w dzisiejszych czasach? Czy ludzie boją się śmierci?

Ludzie nie boją się śmierci bo o niej nie myślą. Są jednak grupy społeczne, który zrobiły krok wstecz. W USA coraz popularniejszą modą jest życie w wolniejszym tempie, mindfulness. Może nie tak ambitnie, nie w pogrążeniu sukcesami, ale życie szczęśliwe. Do nas również to dotrze bo musi. To jest właśnie czas, żeby w końcu dojść do wniosku, że można zwolnić, że organizm ludzki może żyć spokojniej i bezpieczniej. Poprzez kumulację moich wrażeń, poprzez dzieła artystyczne daję ludziom możliwość dotarcia do tego, co mną stymulowało, co mnie zachwyciło. Na szczęście są jeszcze rzeczy na tym świecie, które zachwycają.

Rozmawiała: Małgorzata Leśniak

fot. Albert Pabijanek

 

 

 

 

Dodaj do:
  • Wykop
  • Flaker
  • Elefanta
  • Gwar
  • Delicious
  • Facebook
  • StumbleUpon
  • Technorati
  • Google
  • Yahoo
Komentarzedodaj komentarz

Redakcja dlaStudenta.pl nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego.

Brak komentarzy.

 
BLOK PROMOWANY
Energia pomarańczy w pielęgnacji ciałaWeź udział w konkursie i wygraj zestaw kosmetyków Ziaja z zawartością naturalnego masła pomarańczowego.
FB dlaMaturzysty.pl reklama