Wybierz miasto
Muzyka Logowanie / Rejestracja
Znajdujesz się w ogólnopolskim wydaniu.

Jonathan Stockhammer: Patrz, oto świetny nowy iPhone [WYWIAD]

2015-01-30

Jonathan Stockhammer wystąpi dzisiaj, 30 stycznia, podczas koncertu Orkiestry Symfonicznej NFM. Będzie dyrygować "Enigmą" Edwarda Elgara oraz utworami Leonarda Bernsteina i Thierry’ego Pécou. Z doskonałym artystą muzykiem wywiad przeprowadził jeden z dziennikarzy - Jakub Puchalski.

Pracuje pan często nad muzyka nowoczesną czy wręcz współczesną. Co pan w tym kontekście myśli o muzyce Elgara i Bernsteina, która wypełni program koncertu we Wrocławiu?

Jonathan Stockhammer: Bernstein to kompozytor, którego znałem osobiście, a jego muzyka była obecna w całym moim życiu: West Side Story, Kandyd. Serenada jest bardzo romantycznym utworem, ekspresyjnym, jest też współczesna w tym sensie, że jest bardzo jazzująca, a w latach 40. i 50., gdy została napisana, jazz nie był czymś zwykłym w kompozycjach klasycznych. Współczesny jest utwór Thierry’ego Pécou, bo został skomponowany dwa lata temu. Jednak kompozytor posługuje się językiem Strawińskiego, sprzed stu lat. Podobnie postępuje np. Messiaen... Fragmenty niektórych jego utworów przywodzą na myśl twórczość Ravela.

Można więc powiedzieć, że Pécou jest współczesny, Bernstein romantyczny, a Elgar wiktoriańsko-romantyczny. Mnie bardziej od klasyfikowania interesuje to, czy muzyka wywołuje u mnie ekscytację. Emocjonalność utworu Pécou bardzo oddziałuje fizycznie: to 20 minut niesamowitego wysiłku energetycznego. Utwór jest inspirowany tradycją południowoamerykańskich Andów, postacią szamana – duchowego przywódcy, który jest jak kompozytor. Komponuje melodie, które są mu przekazywane przez bogów. Powołuje muzykę do istnienia. To jest bardzo fizyczne działanie. Jak zażycie narkotyku czy wirowanie wokół własnej osi przez wiele godzin.

Bernstein to oczywiście muzyka emocjonalna i ekspresyjna, jej esencją zdaje się być przedstawienie różnych rodzajów miłości. To bardzo silne wrażenie, niezależnie od tego, że pewnie każdy ma w sobie własny obraz miłości. Utwór jest klasycznie skomponowany i ma głęboko romantyczną ekspresję, ale jest również bardzo nowoczesny, bo Bernstein używa tu techniki rozwijania muzyki z bardzo małych zalążków do rozmiarów niemal symfonicznych. Często są one zorganizowane tak, jak u Ivesa: w innych tonacjach, różnych poziomach relacji – po prostu continuum biegnące do przodu, co jest bardzo współczesne.

U Elgara natomiast czuć zapach dawnych cygar i drogiego koniaku – z pewnością nie odczuwa się współczesności, ale to muzyka o bardzo szczególnym sposobie organizacji, jak ciągły film, ale film ułożony bardzo matematycznie, wręcz wytwór mechaniki kwantowej. Sposób, w jaki przebiegają te wariacje, jest tak szczególnie ustrukturyzowany, że już nie ma znaczenia, czy są współczesne, czy nowoczesne...


Może zaskakuje pana, że pytam o oczywiście bardzo znanych kompozytorów i być może największy przebój muzyki brytyjskiej, jakim są Wariacje Elgara. W Polsce jednak nie jest to powszechnie znany repertuar. Z późnego romantyzmu wystarcza nam Rachmaninow, brakuje miejsca nawet dla Sibeliusa, a Elgar jest kompozytorem już zupełnie odległego rzędu...

Dla mnie to wielkie szczęście! Na rynku muzyki klasycznej ciekawe jest, że każdy kraj ma swoje własne preferencje. W Niemczech Sibeliusa gra się niewiele, na pewno nie tak wiele, jak bym chciał, podobnie Nielsena. Lutosławskiego grywa się od czasu do czasu, ja chyba miałem okazję dwukrotnie (a to kompozytor, którego uwielbiam), Elgar jest egzotyczny, są za to inni kompozytorzy. Dla mnie to jednak świetna sytuacja, bo jeżeli pojadę do jakiegokolwiek kraju w Europie czy w Azji i pokażę mój telefon, mówiąc: „patrz, oto świetny nowy iPhone" – każdy wie, o co chodzi, nie potrzeba żadnych wyjaśnień.

W muzyce klasycznej istnieją wielkie utwory nieznane w różnych miejscach, więc mam szansę przedstawić je bez znużenia: „och, robiliśmy to dwadzieścia razy w ostatnim sezonie, już dość Elgara!”. Sensem mojej pracy jest dawanie publiczności pierwszego, świeżego kontaktu z kompozycjami. Mniej zależy mi na tym, by przedstawić „moją interpretację”, raczej by dawać coś, czego ludzie nie znają. Najbardziej ekscytujące jest, gdy czuję, że słuchaczy interesuje to, co chcę im pokazać. Elgara robiłem także we Włoszech, również łącząc go ze współczesnymi utworami – i było to tak odświeżające jak skok do zimnego jeziora w Arabii Saudyjskiej!

ip

Fot. www.flickr.com

Dodaj do:
  • Wykop
  • Flaker
  • Elefanta
  • Gwar
  • Delicious
  • Facebook
  • StumbleUpon
  • Technorati
  • Google
  • Yahoo
Komentarzedodaj komentarz

Redakcja dlaStudenta.pl nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego.

Brak komentarzy.

 
BLOK PROMOWANY
Masz cerę zanieczyszczoną i skłonną do przetłuszczania?Weź udział w konkursie i wypróbuj serię oczyszczanie liście manuka.
FB dlaMaturzysty.pl reklama