Wybierz miasto
Muzyka Logowanie / Rejestracja
Znajdujesz się w ogólnopolskim wydaniu.

"Desire", czyli Hurts w popowo-funkowym sosie [RECENZJA]

2017-11-06

Artyści zapowiadali czwarty studyjny album grupy jako najbardziej popową rzecz w swoim dorobku. Single "Beautiful Ones" i "Ready to Go" potwierdziły te słowa.

Hurts zdobył serca milionów słuchaczy mrocznym, synthpopowym albumem "Happiness". Zaprezentowany przez duet materiał różnił się mocno od muzyki pop obecnej w radiu. Na debiutanckiej płycie można było odnaleźć sporo odniesień do takich klasyków lat osiemdziesiątych, jak Ultravox, czy Depeche Mode.

Przełomem w twórczości duetu był wydany w 2015 roku album "Surrender", na którym muzycy pokazali bardziej taneczne, pogodne oblicze. Płyta podzieliła słuchaczy, ale przyniosła też takie hity, jak "Some Kind of Heaven", czy "Lights". Na kolejnym, najnowszym do tej pory albumie muzycy poszli o krok dalej. Na "Desire" znajdziemy sporo tanecznych kompozycji.

Najbardziej esencjonalne dla płyty wydają się utwory "Beautiful Ones" i "Boyfriend". Ten pierwszy to przebojowa, radiowa kompozycja z wpadającym w ucho refrenem. Natomiast "Boyfriend" to taneczny, funkowy kawałek, który wydaje się idealnym materiałem na kolejny singiel. Dla kogoś, kto był fanem mrocznego romantyzmu z pierwszych płyt Hurts, ale ostatnie cztery lata spędził w śpiączce, kompozycja ta mogła być niemałym zaskoczeniem.

Hutchcraft i Anderson przyzwyczaili słuchaczy do znakomicie wyprodukowanych i ze smakiem zaaranżowanych kompozycji. Z jednej strony Hurts znakomicie czują się w oszczędnym graniu, jak w przypadku chwytliwego "Chaperone". Z drugiej strony potrafią w swoich piosenek umieszczać mnóstwo produkcyjnych smaczków, które docenia się po kilku przesłuchaniach.

Najnowsza propozycja Brytyjczyków ma niestety parę mankamentów. Wydaje się, że muzycy zbyt często wykorzystują znane i oklepane tematy, przez co niektórym kawałkom brakuje świeżości. Przykładem może być zamykający płytę "Magnificent", który jest jednym z najbardziej przewidywalnych i miałkich utworów w dyskografii grupy. Pomimo że płyta pozornie wydaje się dość zróżnicowana i eklektyczna, mało jest tak naprawdę wyróżniających się tracków.

Muzykom na pewno nie można zarzucić artystycznego zastoju. Próbują penetrować nowe muzyczne tereny. Co prawda nie zawsze z dobrym skutkiem, ale takie utwory, jak "Boyfriend" pokazują, że obrana przez zespół droga ma sens. Za wcześnie jeszcze stawiać Brytyjczyków obok najwybitniejszych duetów w historii muzyki pop - Eurythmics, Hall & Oates, Pet Shop Boys... Hurts pokazuje jednak od paru lat, że ma spore ambicje artystyczne i niewykluczone, że za dwadzieścia lat młode zespoły będą porównywane do grupy Hutchcrafta i Andersona.

Kacper Jasztal

fot. Michael Dornbierer /Wikimedia Commons

Ciekawe artykuły
Dodaj do:
  • Wykop
  • Flaker
  • Elefanta
  • Gwar
  • Delicious
  • Facebook
  • StumbleUpon
  • Technorati
  • Google
  • Yahoo
Komentarzedodaj komentarz

Redakcja dlaStudenta.pl nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego.

Brak komentarzy.

Więcej o zespole

Hurts
Hurts Data założenia:
Kraj: Wielka Brytania
Gatunek: Pop
FB dlaMaturzysty.pl reklama